Kryzys finansowy szansą na walkę z globalnym ociepleniem

Rozmawiał Maciej Kuźmicz
30.09.2009 , aktualizacja: 28.11.2008 14:45
A A A Drukuj
W Niemczech sektor energii odnawialnej już generuje 240 mld dol. dochodu rocznie i daje pracę 250 tys. osób. Możliwe, że do roku 2020 znajdzie w nim zatrudnienie więcej osób niż w przemyśle samochodowym. Gdyby takie działania zostały powielone przez dużą liczbę krajów, miałoby to istotny wpływ na zahamowanie zmian klimatycznych - mówi Ban Ki-moon, sekretarz generalny ONZ
Ban Ki Mun
Fot. Markus Schreiber ASSOCIATED PRESS
Ban Ki Mun
Maciej Kuźmicz: Polacy żyją w umiarkowanej strefie klimatycznej. Nie jesteśmy narażeni na tsunami, nie ma u nas wysp, które mogłyby zostać zatopione. Jednocześnie stale słyszymy o tym, że walka z globalnym ociepleniem jest koniecznością. Czy może pan wyjaśnić, dlaczego także my powinniśmy zajmować się zmianami klimatycznymi?

Ban Ki-moon: Zmiany klimatyczne dotykają lub dotkną w przyszłości każdego kraju na świecie. Polska nie jest wyjątkiem. Na przykład Gdańsk jako miasto portowe jest zagrożony podniesieniem się poziomu morza, a wzrost temperatury na terenie Polski i całej Europy Środkowej może doprowadzić do nasilenia się okresów suszy, powodzi oraz ekstremalnych stanów pogodowych, a tym samym wpłynąć negatywnie na produkcję rolną.

Kraje najsłabiej rozwinięte i małe kraje wyspiarskie już w największym stopniu doświadczają dotkliwych skutków zmian klimatycznych. Dlatego też moralność i poczucie sprawiedliwości, a także historycznej odpowiedzialności powinno skłaniać nas do działania.

Nauka jednoznacznie pokazuje nam, że jeżeli chcemy uniknąć katastrofalnych skutków zmian klimatycznych, musimy podjąć działania teraz i na szeroką skalę. Mamy moralny obowiązek przestawić się na gospodarkę niskowęglową [w Polsce 95 proc. energii elektrycznej produkowana jest w elektrowniach węglowych] i pozostawić następnym pokoleniom planetę, na której będzie się dało żyć.

Z czym da się porównać globalne ocieplenie i jego skutki dla światowej społeczności, gospodarki oraz kultury?

- Ludzkość nie stała jeszcze przed tak wielkim wyzwaniem. Weźmy choćby pod uwagę doniesienia Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy ONZ (IPCC). W ciągu ostatnich 10 tys. lat, a więc od czasu ostatniej epoki lodowcowej, temperatura zwiększyła się nie więcej niż o dwa stopnie Celsjusza. W ciągu ostatnich stu lat wzrost temperatury wyniósł pół stopnia, ale przewiduje się, że do roku 2050 temperatura wzrośnie przynajmniej o 1,5-2 stopnie. Odczujemy więc skutki zmian, które teraz zachodzą w ciągu 50 lat, a dotychczas dokonywały się na przestrzeni 10 tys. lat!

Epoka przemysłowa to korzyści i udogodnienia dla milionów ludzi, ale i nieustanny pęd do podnoszenia standardu życiowego bez świadomości konsekwencji dla naszej planety. Teraz już to wiemy, więc jeżeli zamierzamy lekkomyślnie postępować według dotychczasowych schematów, powinniśmy mieć świadomość, że robimy to na własne ryzyko.

Sceptycy podają zawsze ten sam argument: walka z globalnym ociepleniem jest kosztowna - zarówno rozwój zielonych technologii, jak i ograniczanie emisji CO2. Kto tak naprawdę powinien zapłacić za czystszy świat?

- To prawda, że inwestycje w czystą energię kosztują. Jednocześnie wiadomo, że koszt zaniechania działań na rzecz ochrony klimatu przewyższy koszty, jakie poniesiemy, działając teraz. Międzynarodowa Agencja Energii szacuje, że do roku 2030 około 26 bln dol. zostanie zainwestowanych w sektor energetyczny. Inwestycje w krajach rozwijających się będą stanowiły ponad połowę tej kwoty.

Jednocześnie to właśnie w tych krajach występuje największy potencjał redukcji gazów cieplarnianych, a więc ok. 70 proc. emisji, które można by zredukować na całym świecie. Tak więc kraje rozwijające się wymagają wsparcia krajów rozwiniętych zarówno w formie środków finansowych, jak i transferu technologii. I to w takim tempie i zakresie, aby te inwestycje już teraz wspierały ich zrównoważony rozwój.

W nawiązaniu do programu antykryzysowego prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta w czasach Wielkiego Kryzysu z lat 30. postuluje pan wprowadzenie dziś Zielonego Nowego Porządku (New Green Deal) - polityki, która pozwoliłaby zarówno na pobudzenie wzrostu gospodarczego, jak i zahamowanie zmian klimatycznych. Jak ma wyglądać ,Zielony Nowy Porządek?

- Kryzys finansowy jest faktycznie szansą na reformę systemu finansowego i przestawienie gospodarki - na taką, która byłaby przyjazna dla środowiska i oparta na technologiach niskowęglowych. Potrzebny jest nam w tym celu właśnie Zielony Nowy Porządek. To inwestycje w energooszczędne budownictwo, energię odnawialną, zrównoważony transport oraz zastosowanie takich instrumentów jak ekologiczna reforma fiskalna.

W niektórych państwach to już się dzieje. W Chinach z pakietu pobudzenia gospodarki o wartości 570 mld dol. ok. jednej trzeciej przeznaczono na ochronę środowiska, poprawę efektywności energii oraz rozwój energii odnawialnej! To przykład, który może zainspirować inne kraje.

Taka polityka pozwoli na osiągnięcie czystego rozwoju gospodarczego z potencjałem utworzenia milionów nowych miejsc pracy. Czysty przemysł i czyste inwestycje już wykazały, że generują wysokie zyski i długoterminowe korzyści przy zachowaniu wysokiej jakości! Dlatego właśnie środki, które uruchomimy na walkę z globalnym ociepleniem, mogą też pomóc w walce z kryzysem finansowym.

Z kolei zawirowania na rynkach finansowych i spowolnienie gospodarcze nie są usprawiedliwieniem dla tego, by nie walczyć z globalnym ociepleniem. Powinny być postrzegane jako szansa na pokonanie kryzysu zarówno finansowego, jak i klimatycznego.

Czy są przykłady konkretnych projektów, które rzeczywiście przyczyniają się do zahamowania globalnego ocieplenia, a które mogą być odwzorowywane i powielane na całym świecie?

- Danii od roku 1980 udało się zwiększyć PKB o 78 proc. poprzez znaczące inwestycje w zrównoważony rozwój przy jednoczesnym minimalnym wzroście konsumpcji energii.

Od roku 2005 moce wytwórcze elektrowni wiatrowych w Chinach rosły o ponad 100 proc. rocznie. Rządowa polityka rozwoju źródeł energii odnawialnej zakłada, że do roku 2020 około 15 proc. energii Państwa Środka będzie pochodziło z pozawęglowych źródeł energii. Obecny rozwój sektora energii wiatrowej jest szybszy, niż planowano, i Chiny mogą nawet przekroczyć zakładany cel.

W Niemczech sektor energii odnawialnej już generuje 240 mld dol. dochodu rocznie i daje pracę 250 tys. osób. Możliwe, że do roku 2020 znajdzie w nim zatrudnienie więcej osób niż w przemyśle samochodowym. Gdyby takie działania zostały powielone przez dużą liczbę krajów, miałoby to istotny wpływ na zahamowanie zmian klimatycznych.

Co ze Stanami Zjednoczonymi, które nie zdecydowały się włączyć we wspólne inicjatywy na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym, takie jak protokół z Kioto?

- USA być może nie ratyfikują protokołu z Kioto, ale zawsze były i są aktywnym uczestnikiem konwencji klimatycznej Narodów Zjednoczonych (UNFCCC). Z zadowoleniem przyjąłem ostatnie wypowiedzi prezydenta elekta Obamy i nasze rozmowy o zmianie podejścia Stanów Zjednoczonych do globalnego ocieplenia. Pozytywnie oceniam fakt, że uważa on dalszy udział w negocjacjach w ramach konwencji za priorytetowy i że chce zwiększyć efektywność energetyczną, położyć większy nacisk na technologie przyjazne środowisku i rozwinąć w swoim kraju system handlu uprawnieniami do emisji.

Cieszą mnie też jego zapewnienia z ostatniego szczytu na temat globalnego ocieplenia w Kalifornii, że USA zamierza zaangażować się czynnie w rozmowy na temat zmian klimatycznych i mimo kryzysu finansowego zrealizować do roku 2020 plan redukcji emisji do poziomu z roku 1990 i ograniczyć emisję o dodatkowe 80 proc. do roku 2050.

Gotowość Stanów Zjednoczonych do wzięcia na siebie roli przywódcy, czego oczekuje od nich reszta świata, budzi nadzieję i będzie stanowiła niezwykle istotny wkład w osiągnięcie skutecznego porozumienia klimatycznego w 2009 r. w Kopenhadze.

Jakie porozumienie związane z globalnym ociepleniem będzie wiarygodne i skuteczne? Są obawy, że konferencje w Poznaniu i Kopenhadze przyniosą rezultaty, które będą na tyle nieznaczące i mgliste, że nie doprowadzą do poważnych zmian.

- Państwa biorące udział w konferencji ONZ na temat zmian klimatycznych na Bali w 2007 r. zobowiązały się do sfinalizowania porozumienia w sprawie klimatu w Danii w 2009 r. Nie widzę oznak wycofania się rządów z tej obietnicy. Wiarygodne i skuteczne porozumienie kopenhaskie to takie, które uwzględni wszystkie założenia tzw. mapy drogowej z Bali. Czyli ambitne cele redukcji emisji dwutlenku węgla w perspektywie średnioterminowej dla krajów uprzemysłowionych zgodnie ze wskazaniami naukowców, dobry program adaptacji do skutków zmian klimatycznych oraz ramy dla zapewnienia środków finansowych i technologii, dzięki którym kraje rozwijające się będą mogły podjąć odpowiednie działania.

Proces ten musi być przygotowany w taki sposób, aby rządy zdążyły z ratyfikacją porozumienia na początku 2012 r., kiedy to kończy się pierwszy okres obowiązywania protokołu z Kioto. Wyzwaniem może być uwzględnienie potrzeb wszystkich krajów, jednak kryzys klimatyczny, z którym mamy do czynienia, wymaga ambitnych zamierzeń, abyśmy osiągnęli znaczące porozumienie.



Podziel się