Prezydent będzie chroniony - tak każe ustawa

us, PAP
27.11.2008 , aktualizacja: 27.11.2008 21:30
A A A Drukuj
Grzegorza Schetyna powiedział wieczorem, że według jego wiedzy prezydent Lech Kaczyński zaakceptował oficera, który będzie pełnił obowiązki szefa prezydenckiej ochrony. Wcześniej prezydent ogłosił, że "dziękuje za ochronę BOR" po tym, jak szef Biura zawiesił w obowiązkach dotychczasowego szefa prezydenckiej ochrony Krzysztofa Olszowca.
Dotychczasowy szef ochrony prezydenta ppłk. Krzysztof Olszowiec został zawieszony w czynnościach służbowych w związku z niedzielnym incydentem w Gruzji z udziałem polskiego prezydenta. W czwartek po południu prezydent oświadczył, że w związku z zawieszeniem Olszowca nie chce opieki Biura Ochrony Rządu podczas przyszłotygodniowej wizyty w Azji.

- Jeśli chodzi wizytę w Azji, oczywiście pan prezydent będzie chroniony (...). To mówi ustawa o Biurze Ochrony Rządu, taki jest nasz obowiązek i ten obowiązek zostanie wypełniony. (...) - powiedział wieczorem w TVP Info Schetyna.

Schetyna zaznaczył przy tym, że szanuje emocjonalną wypowiedź prezydenta na temat Olszowca, ponieważ Lech Kaczyński od wielu lat współpracuje z tym oficerem. - Jestem przekonany, że po tych pierwszych emocjach sytuacja się uspokoi i będziemy mogli mówić, że prezydent dalej jest chroniony w sposób profesjonalny, lepszy niż to, co widzieliśmy w Gruzji- dodał.

Ochrona nie będzie narzucona

Minister zaznaczył też, że nie wyobraża sobie sytuacji, w której ochrona jest narzucona prezydentowi wbrew jego woli. "Tu musi być porozumienie. Mam tę wiedzę - prezydent zaakceptował osobę, która będzie pełniła obowiązki szefa jego ochrony przez najbliższe dni. Tutaj nie ma kontrowersji" - powtórzył Schetyna.

Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się uzyskać komentarza Kancelarii Prezydenta.

"Olszowiec musi być na miejscu"

Schetyna podkreślił, że zawieszenie Olszowca nie jest "żadną retorsją" i wynika tylko z tego, że w sprawie niedzielnego incydentu prowadzone są postępowania: wewnętrzne w BOR i prokuratorskie. - To jest ten czas, kiedy pułkownik Olszowiec musi być do dyspozycji tych służb, konkretnie prokuratury - argumentował Schetyna.

Zaznaczył, że decyzja o zawieszeniu Olszowca nie ma związku z "błędami, które zostały popełnione w Gruzji, bo nikt nie przesądza o tym, jak ta historia wyglądała". Odnosząc się do zapewnień prezydenta, że nie widzi winy Olszowca w sprawie gruzińskiego incydentu, szef MSWiA zwrócił uwagę, że w czasie tego zajścia "prezydent był daleko od oficerów BOR i nie wie, co robili, a czego nie robili tego feralnego wieczoru w Gruzji".

W niedzielę w Gruzji konwój samochodów z prezydentami Lechem Kaczyńskim i Micheilem Saakaszwilim został zatrzymany przy granicy z Osetią Południową. Rozległy się strzały. Nikomu nic się nie stało. Prezydenci, którzy jechali z Tbilisi do jednego z osiedli przy granicy z Osetią Płd. (był to nieplanowany wcześniej punkt wizyty Lecha Kaczyńskiego), zawrócili do stolicy Gruzji.

W informacji na temat tego zajścia, przygotowanej dla premiera, uznano, że BOR nie miało czasu na odpowiednie przygotowanie wizyty prezydenta w Gruzji pod względem bezpieczeństwa, nie zostało też poinformowane przed podróżą o zmianach w jej programie. Napisano też, że w czasie samego zajścia polscy funkcjonariusze znajdowali się w dalszej części kolumny i słyszeli jedynie strzały; ochrona gruzińska zabroniła im udania się w kierunku prezydenckiej limuzyny. Zapewniono ich jedynie, że obaj prezydenci są ewakuowani z miejsca zdarzenia.

Prezydent "głęboko zaniepokojony" zawieszeniem Olszowca

Prezydent Lech Kaczyński oświadczył w czwartek po południu, że jest głęboko zaniepokojony zawieszeniem w czynnościach służbowych szefa swojej ochrony ppłk. Krzysztofa Olszowca i w związku z tym "dziękuję za opiekę BOR" w trakcie wyprawy do Azji.

- Oznacza to, że nie tylko nie jestem suwerenny w tym gdzie lecę, gdzie nie lecę - bo mogę nie dostać samolotu, ale także jeśli chodzi o swoją ochronę. Myślę, że tutaj kompetencje odpowiednich urzędników państwowych zostały daleko przekroczone - mówił prezydent na konferencji prasowej w Opolu. Podkreślał, że musi mieć ludzi, "którym bezwględnie ufa".

Podziel się