Posłanka Elżbieta Kruk postawiła w piątek kierownictwo PiS-u w bardzo trudnej sytuacji. Jarosław Kaczyński i jego współpracownicy przyjęli dwutorową strategię: obwiniać media i udowadniać, że Platforma też nie jest bez winy. - To błąd, bo nie rozwiązuje sytuacji kryzysowej - uważa dr Wojciech Jabłoński, specjalista od marketingu politycznego.
Gdyby wpadka Kruk zdarzyła się zwykłemu człowiekowi, w zwykłej pracy, szef raczej by się nie wahał. Pracownik zostałby zwolniony. - Takie rzeczy są niedopuszczalne - mówi nam szefowa HR jednej z dużych firm consultingowych. Niektóre firmy mają już politykę walki z uzależnieniami pracowników, HR-owcy nie chcą jednak mówić o tym pod nazwiskiem: temat jest ciągle wstydliwy i niewygodny.
Tymczasem droga, jaką wybrał Jarosław Kaczyński to wskazywanie, że inni szatani byli tam winni (media), bądź też są winni w ogóle, gdziekolwiek (Platforma).
Według szefa PiS, media wykazały nadmierne zainteresowanie zachowaniem Kruk. Przypomniał w weekend, że niedawno w Sejmie przemawiał z mównicy poseł kompletnie pijany i media się tym nie interesowały. Sobotnia wypowiedź Kaczyńskiego brzmiała nawet jak groźba: - Jeśli media nadal będą interesowały się panią poseł Kruk, to my pokażemy tamte sprawy.
W czwartek w "Sygnałach dnia" Kaczyński oskarżył Pawła Grasia z PO, że ten groził pobiciem posła PiS Tadeusza Cymańskiego. - No to usłyszeliśmy od naszych prasowców, że dziennikarze nie są tym zainteresowani - mówił.
Na media skarżyli się też posłowie PiS. - Zaskakujące jest zachowanie wielu dziennikarzy. Sam miałem sytuację - bo towarzyszyłem pani Elżbiecie Kruk, kiedy opuszczaliśmy Sejm - gdzie byłem prawie poddany tratowaniu - mówił Przemysław Gosiewski.
- Zainteresowanie mediów tą sprawą pokazuje, jak bardzo niesprawiedliwy jest ogląd tych samych spraw, jeżeli dotyczą polityków różnych opcji - uważa Jacek Kurski. - W takich sprawach, jeśli chodzi o polityków innych partii, panuje absolutna taryfa ulgowa - ocenił.
Idąc za przykazem domniemane grzechów PO: - Pamiętam, jak kilka miesięcy temu byliśmy z posłem Karpiniukiem w studio Polsatu i przed nami był jeden z ministrów rządu Donalda Tuska, który był "nawalony jak Messerschmitt" - powiedział w Radiu ZET Kurski.
- Pijanego ministra widział poseł Karpiniuk, a także pani redaktor Dorota Gawryluk i kierowniczka produkcji. Uzgodniliśmy, że nie będziemy takich rzeczy wykorzystywać w mediach - twierdzi Kurski. - W jego opinii, nie warto roztrząsać takich wydarzeń na forum medialnym. Jak dodał, jeden z posłów koalicji, przemawiał niedawno z mównicy sejmowej także nieźle wstawiony.
Dla Gazeta.pl dr Wojciech Jabłoński: PiS popełnia błąd
- To błąd. Wywlekanie cudzych brudów nie pomoże rozwiązać sytuacji, a jedynie ją pogorszy - ocenia strategię partii Jarosława Kaczyńskiego dr Wojciech Jabłoński, specjalista od marketingu politycznego.
- Pani Kruk i jej szefowie powinni przyznać się do błędu, bo sprawa wróci, gdy tylko następny poseł PiS będzie miał podobny problem. Wystarczyłoby jedynie otwarte przyznanie się - oczyściłoby to sytuację i zakończyło kryzys. Wdrażanie programu leczenia byłoby przesadą - uważa Jabłoński.
Jak dodaje, media postąpiły słusznie pokazując incydent: - Taka jest natura mediów, że to dziennikarze decydują, co jest momentem kryzysowym, a co nie. A pokazując to, wykonują swoją pracę - mówi Jabłoński.
Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz: To nerwowe i nieprzemyślane
Z opinią Jabłońskiego zgadza się dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, specjalistka od wizerunku politycznego. Jak mówi i media, i PO znalazły się na linii ataku PiS-u, bo strategia partii Jarosława Kaczyńskiego przypomina postępowanie zdenerwowanego człowieka, który łatwo daje się ponieść emocjom.
Jak mówi Pietrzyk-Zieniewicz, atakując media i PO PiS paradoksalnie jeszcze bardziej zwraca uwagę na sprawę Kruk, ponieważ by opinia publiczna zapomniała o incydencie potrzeba więcej dyskrecji.