Polak z hotelu Oberoi został już odbity

dżek, mm, PAP, IAR
27.11.2008 , aktualizacja: 27.11.2008 22:13
A A A Drukuj
- Polak ukrywający się w hotelu w Bombaju jest już bezpieczny. Łącznie zostało odbitych 7 osób, które są pod ochroną antyterrorystów w hotelu. W drugim zajętym przez terrorystów budynków jest jeszcze jeden polski obywatel.
Płonący hotel Taj Mahal
Fot. Gautam Singh AP
Płonący hotel Taj Mahal
Podejrzewani terroryści. Zdjęcie zrobiono w środę wieczorem
Fot. AP
Podejrzewani terroryści. Zdjęcie zrobiono w środę wieczorem
Jeden z gości hotelu w środę wieczorem wzywał pomocy przez okno. Przez długi czas ludzie nie wiedzieli, co się dzieje. Słyszeli strzały i wybuchy, dzwonili do znajomych, żeby zapytać o co chodzi
Fot. Gautam Singh AP
Jeden z gości hotelu w środę wieczorem wzywał pomocy przez okno. Przez długi czas ludzie nie wiedzieli, co się dzieje. Słyszeli strzały i wybuchy, dzwonili do znajomych, żeby zapytać o co chodzi

Atak terrorystyczny w Bombaju





Polacy w hotelu, ale nie wśród zakładników

Mężczyzna, który był w hotelu Oberoi, miał dużo szczęścia - ukrywał się w części oczyszczonej z terrorystów i uznanej za bezpieczną. W hotelu tym przebywa jeszcze około 40-50 osób. Z kolei w drugim hotelu trwa akcja indyjskich komandosów zmierzająca do uwolnienia zakładników.

Polski konsulat w Bombaju poinformował jednocześnie, że osoba z Polski przebywająca w hotelu nie jest zakładnikiem, ale nadal nie może opuścić zagrożonego terenu.

Mąż napisał sms: nie dzwoń

TVN24 skontaktował się w środę wieczorem z żoną Polaka przetrzymywanego hotelu Oberoi: - Mąż pisał do mnie od godz. 18 naszego czasu, że budynek w którym jest, pali się. Że był atak terrorystyczny. Nie wiedział, kto atakował, ale słyszał strzały i wybuchy - opowiadała kobieta - Przysłał smsa, żeby nie dzwonić jakby bał się, że ktoś go usłyszy. - Mąż szykował się do wyjazdu na lotnisko, miał wracając do Polski nocnym samolotem. Dawał mi do zrozumienia, że [terroryści - red.] chodzili i wyciągali ludzi z pokojów. Szukali ludzi z paszportami brytyjskimi i amerykańskimi - mówiła kobieta.

Nikt się nie spodziewał

Żona Polaka przetrzymywanego w hotelu mówiła, że ostatnie dwa tygodnie razem spędzili w Indiach. - Podróżowaliśmy po różnych miastach i nie czuło się kompletnie zagrożenia. Środki ostrożności w hotelach były budzące zaufanie. Nie martwiliśmy się, że coś się może stać. W każdym dobrym hotelu była ochrona, przechodziło się przez bramki do wykrywania metalu, samochody wjeżdżające na teren hotelu sa sprawdzane lusterkami czy nie ma tam podwieszonych ładunków wybuchowych. Tak samo na lotnisku. Byłam kilka razy sprawdzana, kiedy wylatywałam z Indii. Nie spodziewałam się, że coś takiego się wydarzy - relacjonowała kobieta.

Atak w Indiach

Zakładnicy przetrzymywani są także w biurowcu Nariman House. Według indyjskich mediów w budynku tym przebywa judaistyczny przywódca religijny. Informację tę przekazał władzom indyjskim rząd Izraela.

Do ataku doszło w środę wieczorem. Bomby wybuchły w dziesięciu punktach miasta, w restauracjach, dworcu hotelach, taksówce. Zginęło co najmniej 101 osób, setki są ranne.

Zamachy na turystów, Bombaj płonie. Kliknij w zdjęcia, aby obejrzeć galerię:Kliknij, by obejrzeć galerię

Podziel się