Indie: 10 zamachów, ponad 125 osób nie żyje

alx, ga, dżek, mm, PAP, IAR, AP, Reuters
26.11.2008 , aktualizacja: 27.11.2008 16:00
A A A Drukuj
Żołnierze przed hotelem Taj Mahal Fot. Rajanish Kakade AP Żołnierze przed hotelem Taj Mahal
Terroryści uderzyli w Indie. W Bombaju zaatakowali jednocześnie w 10 miejscach. W serii zamachów terrorystycznych w indyjskiej stolicy finansowej, do których doszło w środę wieczorem, zginęło co najmniej 125 osób, w tym czterech obcokrajowców: Japończyk, Australijczyk, Brytyjczyk i Włoch. 227 osób - w tym 10 lub 11 cudzoziemców - odniosło rany. Do ataków przyznali się islamscy ekstremiści.
Sharda Janardhan Chitikar straciła w zamachu dwoje dzieci
Fot. Gurinder Osan AP
Sharda Janardhan Chitikar straciła w zamachu dwoje dzieci
Policjant zagląda do jednego z pokojów hotelowych podczas próby odbicia zakładników przetrzymywanych przez terrorystów
Fot. Saurabh Das AP
Policjant zagląda do jednego z pokojów hotelowych podczas próby odbicia zakładników przetrzymywanych przez terrorystów
Indyjski policjant przed hotelem Taj Mahal w Bombaju
Fot. AP
Indyjski policjant przed hotelem Taj Mahal w Bombaju
Płonący hotel Taj w Bombaju. Zdjęcie zrobiono wczesnym rankiem w czwartek
Fot. AP
Płonący hotel Taj w Bombaju. Zdjęcie zrobiono wczesnym rankiem w czwartek
Policjanci oglądają miejsce, gdzie zastrzelono dwie osoby, najprawdopodobniej terrorystów
Fot. AP
Policjanci oglądają miejsce, gdzie zastrzelono dwie osoby, najprawdopodobniej terrorystów
Rano płonął inny hotel w Bombaju - Taj Mahal
Fot. AP
Rano płonął inny hotel w Bombaju - Taj Mahal

Co dzieje się teraz w Bombaju? Sprawdź



Płonący hotel Taj Mahal. Kliknij, by zobaczyć zdjęcia: Kliknij, by zobaczyć zdjęcia fot. AP

W zaatakowanych hotelach znajdowali się Polacy



Do eksplozji doszło w hotelach, restauracji i najprawdopodobniej na dworcu kolejowym. Policja uwolniła zakładników z Taj Mahal i zajęła hotel. W środku została część gości, którzy zabarykadowali się w pokojach. Według policji, 100-200 zakładników nadal jest przetrzymywanych w hotelu Oberoi.

Co najmniej 125 zabitych

Według najnowszych doniesień w zamachach zginęło w sumie 125 osób a 327 zostało rannych.

Z hotelu Taj Mahal udało się wydostać europosłowi Janowi Masielowi. Inny Polak znajduje się w hotelu Oberoi, w którym również doszło do zamachów. - W tej chwili nie ma informacji, aby wśród ofiar zamachów byli Polacy - poinformował rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.

To byli islamiści

Według jednej z indyjskich stacji telewizyjnych do zamachów w Bombaju przyznała się organizacja "Mudżahedini Dekanu". Mało znana dotąd organizacja - miała przekazać mediom list, w którym przyznaje się do przeprowadzenia zamachów w Bombaju. Gdyby była to prawda, to oznaczałoby to, że za zamachem stoją ekstremiści islamscy.

Policja zabiła 4 terrorystów i aresztowała kolejnych 9. W trakcie akcji zginęło także 11 policjantów.

Z informacji podanych przez agencję AP, jedną z ofiar śmiertelnych jest szef bombajskiej jednostki antyterrorystycznej.

To byli bardzo młodzi ludzie...

Według korespondenta Polskiego Radia, indyjska policja próbuje odbić kilkudziesięciu zakładników, których wzięli do niewoli terroryści w hotelu Taj Mahal oraz Oberoi w Bombaju. Agencja Reutera, powołując się na relacje naocznego świadka zamachów, podała, że w hotelu Taj uzbrojeni terroryści szukali osób z brytyjskimi i amerykańskimi paszportami.



- To byli bardzo młodzi ludzie, jak chłopcy. Ubrani w dżinsy i T-shirty. Pytali, kto ma brytyjski lub amerykański paszport. I kazali nam wejść schodami na górę. Myślę, że chcieli byśmy weszli na dach hotelu - mówił jeden z Brytyjczyków w indyjskiej telewizji. On sam, wraz z innym zakładnikiem zdołał uciec porywaczom.

Moment ataku na hotel Taj Mahal relacjonuje też brytyjski eurodeputowany Sajjad Karim: - Zobaczyłem jedynie mężczyznę z karabinem maszynowym. Zaczął strzelać. Ludzi padali na podłogę obok mnie - opowiada BBC Karim.

W akcji odbijania kilkudziesięciu zakładników biorą udział elitarne jednostki indyjskich komandosów.

Siły bezpieczeństwa otoczyły już dwa hotele, w których przetrzymywani są zakładnicy. Stara część hotelu Taj Mahal znajdującego się nieopodal słynnej Gateway of India płonie. W hotelu tym odnaleziono kolejną bombę, którą próbują rozbroić indyjscy pirotechnicy. Pali się również część restauracyjna hotelu Oberoi. Eksplozje spowodowały też zniszczenia w okolicach dworca kolejowego.

Z informacji podanych przez IAR wynika, że we wnętrzu hotelu, doszło do kolejnych eksplozji. Pożar, który wydawał się ugaszony wybuchł z nową siłą.



Podczas zamachów został ranny deputowany Parlamentu Europejskiego, wchodzący w skład oficjalnej delegacji przebywającej w Indiach - powiedziała rzeczniczka hiszpańskiego eurodeputowanego Ignasi Guardansa, który stał na czele delegacji. W skład delegacji wchodzi 8 eurodeputowanych: 2 Niemców, 2 Brytyjczyków, Belg, Węgier, Polak oraz Guardans.

Eurodeputowanych dwukrotnie zaskoczyły strzały: najpierw przed hotelem, gdzie mieszkali, a potem w budynku. Nie potrafiła powiedzieć, jak poważne są obrażenia eurodeputowanego.

Szukali osób z paszportami

W atakach najbardziej ucierpiała nadmorska dzielnica Colaba, często odwiedzana przez turystów. Tam też wybuchły bomby podłożone między innymi w okolicach hotelu Taj Mahal oraz Oberoi. W jednym z hoteli terroryści wzięli zakładników. Specjalne oddziały policji odnalazły bomby, które nie eksplodowały.

Szef policji w Bombaju powiedział, że zamachy terrorystyczne przeprowadzono w co najmniej 10 punktach miasta, w tym w dwóch luksusowych hotelach. Uzbrojeni mężczyźni strzelali na oślep z broni automatycznej, a także rzucali granaty. Szef policji w stanie Maharasztra A.N. Roy powiedział, że w dalszym ciągu trwa walka policjantów z zamachowcami. - Starcia jeszcze trwają i próbujemy ich obezwładnić - oświadczył.

Podziel się