Minister Schetyna dopytywany, czy raport
ABW stwierdza, że zajście w Gruzji było "gruzińską prowokacją", odparł: - Tak, ale wolę zostawić konkluzję ministrowi Cichockiemu i premierowi. Dodał, że dokument ABW to "jedna z prób wyjaśnienia tej bulwersującej kwestii".
ABW: Gruzini wyreżyserowali ten incydent Szef agencji Krzysztof Bondaryk wysłał raport na ten temat do 16 najważniejszych osób w państwie.
Zdaniem ABW najpewniej to Gruzini wyreżyserowali incydent z udziałem polskiego prezydenta i to oni oddali strzały tuż obok konwoju, którym w niedzielę jechał Lech Kaczyński.
Bo Saakaszwili był uśmiechnięty... Co ma potwierdzać tę tezę? Polskie służby argumentują w raporcie tak: kiedy padła pierwsza seria z broni maszynowej, gruzińska ochrona w ogóle nie zareagowała. ABW zwraca też uwagę na zachowanie prezydenta Micheila Saakaszwilego, który w trakcie zajścia był rozluźniony i uśmiechnięty.
Agencja podkreśla, że tuż przed incydentem autobus z dziennikarzami został przepuszczony na początek kolumny, by reporterzy zarejestrowali całe wydarzenie. Nie ma też dowodów, co zaznacza ABW, że strzały oddano w kierunku konwoju - żaden z samochodów nie miał śladów po pociskach.
W poufnym raporcie służby zwracają uwagę, że zajście było na rękę Saakaszwilemu. W piątą rocznicę rewolucji róż chciał on odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych.
Fakt, że tuż po zdarzeniu Saakaszwili wydawał się zrelaksowany, zdziwił też byłego szefa UOP Gromosława Czempińskiego. W rozmowie z portalem Gazeta.pl mówił. - Miałem wrażenie, że nikt się nie przejął serią tych strzałów.
Tusk otrzyma dziś raport Schetyna powiedział w
radiu ZET, że dziś wieczorem Jacek Cichocki, sekretarz stanu odpowiedzialny za służby specjalne, premierowi raport ws. gruzińskiego incydentu. Do niego zostanie dołączony raport z kontroli wewnętrznej w BOR oraz raport ABW.
ABW zawiadomi prokuraturę Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała, że zawiadomi prokuraturę o podejrzeniu ujawnienia tajemnicy służbowej w związku ze publikacją "Dziennika", dotyczącą raportu ABW w sprawie incydentu podczas pobytu prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. W oświadczeniu ABW napisano, że zachodzi podejrzenie popełnienie przestępstwa przez dziennikarzy, którzy opublikowali materiały, które były opatrzone klauzulą "poufne".