"To taka filozofia: po pierwsze - ustępować Rosji, po drugie..."

asz
25.11.2008 , aktualizacja: 25.11.2008 22:33
A A A Drukuj
- To było oczywiste, że to byli Rosjanie - powiedział prezydent Lech Kaczyński w TVN24, pytany o niedzielny incydent w Gruzji. Jak podkreślił, w materiale dyplomatycznym czytał o rosyjskim posterunku kontrolnym. Wg niego, każdy, kto myśli inaczej postępuje zgodnie z filozofią "Po pierwsze - ustępować Rosji, po drugie...". Mówił też, że "prorosyjskim lobby powinna zająć się ABW".
SONDAŻ
To dobrze, że prezydent pojechał na posterunek w Achałgori?

Dobrze. Dzięki temu udowodnił, że są tam Rosjanie
Niedobrze. Nic nie udowodnił i niepotrzebnie się naraził
Nie wiem, trudno powiedzieć

Prezydent powiedział, że teren, który odwiedził z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim to był "teren, który nie był zajęty przez Rosjan przed 7 sierpnia, a teraz jest". - Trafiliśmy na rosyjski posterunek kontrolny. To było oczywiste, że to byli Rosjanie - zapewniał. Później dodał, że "nie ma różnicy, czy to byli Osetyjczycy czy Rosjanie.

W opinii Kaczyńskiego, sytuacja w Gruzji dowodzi, że Rosjanie są tam, gdzie nie powinno ich być zgodnie z sześciopunktowym planem pokojowym wynegocjowanym przez francuskiego prezydenta Nicholasa Sarkozy'ego.

- Cieszę się, że miałem okazję tak dobitnie wykazać, że tam są Rosjanie - podkreślał. - Oni nie dotrzymali umów i twierdzenia inne są twierdzeniami wynikającymi z filozofii: po pierwsze - ustępować Rosji, po drugie - ustępować Rosji, po trzecie - ustępować Rosji i po czwarte - ustępować Rosji - podkreślił prezydent.

Dopytywany, czy nie żałuje tej "wycieczki" w Gruzji, odpowiedział, że "nie żałuje" i że nie była to wycieczka. Stwierdził też, że zdawał sobie sprawę z ryzyka. - Nie podjąłem się pracy w przedszkolu, tylko reprezentowania państwa, które ma określone interesy - tłumaczył Lech Kaczyński.

Pytany, czy nie czuje się wciągany w grę Micheila Saakaszwilego, zaprzeczył. - Nie czuję się wykorzystany. Nie mam kompleksów wobec Saakaszwilego. Bronię polskich i tylko polskich interesów - mówił.

Prezydent przyznał, że Gruzini mogli popełnić błąd, umieszczając polskich borowców na końcu konwoju. - Byłem zaskoczony, że tak ich ustawiono. Szef (polskiej - red.) ochrony usiłował się ze mną skontaktować, ale telefon źle działał - stwierdził.

Prezydent o lobby prorosyjskim

W wywiadzie dla TVN24 prezydent ponownie poruszył temat "prorosyjskiego lobby" działającego w Polsce. Wyjaśnił, że jego członkami są "politycy, którzy składali oświadczenia tak, jakby byli politykami bardziej związanymi z interesami innego kraju niż Polska", nie chciał jednak podawać nazwisk. - Nie będę wymieniał nazwisk, bo to jest bardzo poważne oskarżenie, więc nie będę wymieniał na razie dopóki nie ma dowodów - podkreślił prezydent.

- Ja bym na miejscu ABW się tym głęboko zainteresował. Tym, a nie tym co się zdarzyło (w Achałgori - red.) jeśli chodzi o BOR, bo to śledztwo nie ma żadnego sensu - zakończył.

Podziel się