Niemiecki
dziennik w poniedziałkowym wydaniu napisał, że obóz koncentracyjnym w Majdanku to "były polski obóz koncentracyjny".
Autorka artykułu Miriam Hollstein opisuje historię izraelskiego nastolatka, który w 2003 roku zginął w zamachu bombowym w Hajfie. Jego ojciec, Yossi Zur, założył stronę internetową, by go upamiętnić. Ponieważ Asaf marzył o podróżowaniu, jego ojciec zaapelował do młodych ludzi, by podczas swoich wizyt w różnych miejscach na świecie mieli ze sobą zdjęcie Asafa. Odzew był ogromny: Yossi otrzymał przez internet 850 zdjęć z 65 krajów, na których widać młodych ludzi trzymających fotografię jego syna. "Grupa izraelskich uczniów miała zdjęcie Asafa podczas swojej wizyty w byłym polskim obozie koncentracyjnych w Majdanku" - pisze autorka podając przykłady.
- Ta publikacja jest oburzająca. Tym bardziej, że jest to gazeta niemiecka. Sprawcy przerzucają odpowiedzialność na ofiary - komentował Schnepf. Cytat z "Die Welt" nazwał "zjawiskiem umysłowego niechlujstwa, które zdarza się dość często". Minister przyznał, że "nie rozumie", jak takie sformułowanie mogło się znaleźć właśnie w niemieckiej gazecie.
Zdaniem wiceszefa MSZ, takie nadużycia prasowe mógłby przerwać właśnie "poważny proces sądowy".
Nawet jeśli przegramy... Minister zastrzegł, że nie jest przesądzone, że Polska wygrałaby taki proces. Prawnicy, z którymi konsultowało się MSZ, mówią, iż wydawcy w takich sprawach bronią się, argumentując, że "prawo dopuszcza skróty myślowe". Jednak wiceszef polskie dyplomacji uważa, że - choćby ze względu na medialny rozgłos na świecie - warto taki proces wytoczyć. - Może ludzie zrozumieją wrażliwość polską na ten temat - mówił w
radiu TOK FM Schnepf.
- Rozmawiałem z panem premierem Tuskiem i ministrem Sikorskim. Jesteśmy jednomyślni - podkreślił Schnepf. Minister nie przesądził jednak, że "wielki proces" będzie wytoczony akurat "Die Welt".
W sprawie publikacji niemieckiego dziennika polska ambasada już wysłała list do redakcji. - Zobaczymy jaki przyniesie to rezultaty - mówi Schnepf. Ale podkreśla, że czyta się artykuł, a nie - sprostowanie i dlatego - jego zdaniem powinno dojść do procesu. - Powinniśmy mówić głośniej - podkreślał w TOK FM.