Specjalny raport o strzałach w Gruzji
MSZ pyta, premier zleca raport - Co naprawdę się stało, kto odpowiada za narażenie życia i zdrowia prezydenta - zastanawiał się Donald Tusk, który składa wizytę w Londynie. Premier zapowiedział, że "we współpracy z innymi instytucjami: Agencją Wywiadu, Biurem Ochrony Rządu, Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, będziemy chcieli możliwie szybko taki raport przygotować, co naprawdę się stało".
Jak dodał, odpowiada za to sekretarz kolegium ds. służb specjalnych Jacek Cichocki.
Z kolei polskie MSZ poprosiło władze Gruzji o wyjaśnienie okoliczności incydentu. Jak poinformował Paszkowski, MSZ zapytało władze gruzińskie m.in., czy zostały wypełnione wszystkie procedury związane z zapewnieniem bezpieczeństwa prezydentowi Lechowi Kaczyńskimu podczas drogi z Tbilisi nad granicę z Osetią Południową.
Szef polskiego MSZ zaznaczył, że informacje o niedzielnym incydencie "otrzymywał na bieżąco" i informował o przebiegu wydarzeń premiera Donalda Tuska.
Ambasada pyta o organizację Ambasada Rzeczpospolitej w Tbilisi przekazała gruzińskiemu MSZ notę dyplomatyczną w sprawie niedzielnego incydentu z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Jak się udało nieoficjalnie ustalić, nota zawiera pytania dotyczące organizacji wizyty polskiego prezydenta w Gruzji. W dokumencie nie ma mowy o jakichkolwiek pretensjach do władz Gruzji w związku z zajściem na granicy gruzińsko-osetyjskiej.
Wczoraj w okolicach Akhalgori padły strzały w pobliżu konwoju, w którym znajdowali się prezydenci
Lech Kaczyński i Micheil Saakaszwili.