Publicyści: To była nieodpowiedzialna wyprawa
- To mogła być część planu zdyskredytowania Rosji i jej sojuszników w separatystycznych regionach Gruzji - powiedział Ławrow cytowany przez agencję AP. Jego zdaniem za zorganizowanie prowokacji odpowiedzialna jest
Gruzja.
Ławrow zasugerował, że jej celem mogło być zerwanie toczących się w Genewie przy udziale ONZ, OBWE i Unii Europejskiej rosyjsko-gruzińskich rozmów na temat Osetii Płd. i Abchazji. Według Ławrowa, zdarza się już nie po raz pierwszy, że władze gruzińskie coś organizują, a potem oskarżają stronę rosyjską i południowoosetyjską.
- Jeśli prezydenta zaprasza się na jakieś święto do Tbilisi, a potem wsadza do samochodu i wiezie do innego państwa, to czy nie jest to prowokacja? - zapytał rosyjski minister. - Żadnych strzałów z naszych stanowisk, a także ze stanowisk wojsk południowoosetyjskich, nie było - dodał.
Zdaniem Ławrowa, "będzie teraz czym zająć się podczas kolejnej rundy genewskich konsultacji". Szef dyplomacji Rosji podkreślił, że w centrum uwagi tych rozmów znajduje się problem bezpieczeństwa, w które - jak zauważył - godzą właśnie takie prowokacje.
Ławrow wskazał, że jeśli uczestnikom dyskusji w Genewie zależy na stabilizacji sytuacji w sferze bezpieczeństwa na Kaukazie, to prowokacji takich lepiej unikać. - A jeśli te rozmowy chce się zerwać, to kontynuując takie prowokacje można to osiągnąć - powiedział minister.