Szef KGB Osetii Płd.: Zatrzymaliśmy konwój prezydentów

rik, PAP
23.11.2008 , aktualizacja: 23.11.2008 21:45
A A A Drukuj
- Południowoosetyjscy pogranicznicy nie przepuścili na teren Osetii Południowej konwoju prezydentów Gruzji i Polski - poinformował dziennikarzy szef KGB Osetii Południowej Boris Attojew.
GALERIA ZDJĘĆ
Wg niego ok. godziny 17:40 czasu lokalnego kolumna samochodów, w której były samochody reprezentacyjne, próbowała naruszyć granicę Osetii Południowej i wjechać na teren jej rejonu leningorskiego. Gdy, jak powiedział Attojew, pogranicznicy zatrzymali konwój, powiedziano im, że to konwój prezydentów Gruzji i Polski, którzy mają zamiar przejechać do rejonu leningorskiego.

Podobno pogranicznicy objaśnili osobom towarzyszącym prezydentom, że granica między Osetią Południową a Gruzją jest zamknięta, i kolumna zawróciła w stronę Gruzji.

Boris Attojew nazwał ten incydent kolejną prowokacją - pisze agencja ITAR-TASS - i oświadczył, że "na tym odcinku granicy w strefie odpowiedzialności obserwatorów międzynarodowych dostrzega się nagromadzenie sprzętu wojskowego i ludzi.

Rosyjski MSZ: Rosyjscy żołnierze w Osetii Płd. nie strzelali w stronę Gruzji

- Z przylegającego do Gruzji terytorium Osetii Płd. żadnego ognia nie prowadzono. Tbilisi po raz kolejny przedstawia pragnienia jako rzeczywistość - oznajmił rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Grigorij Karasin, którego cytuje agencja ITAR-TASS.

- Po napłynięciu z Gruzji informacji o jakieś strzelaninie w rejonach przylegających do Osetii Płd. zbyt śpiesznie, moim zdaniem, rozpowszechnionych przez zachodnie media - Ministerstwo Obrony przeprowadziło dodatkową analizę sytuacji - dodał Karasin.

Ministerstwo Obrony Rosji zakomunikowało ze swej strony, że rosyjscy żołnierze nie otwierali ognia z terytorium Osetii Płd. w stronę Gruzji.

"To prowokacja"

- Rosyjscy żołnierze, znajdujący się na terenie bazy wojskowej w Osetii Płd., a także na posterunkach kontrolnych w tej republice, żadnego ognia, a tym bardziej w stronę gruzińskiego terytorium, nie otwierali - głosi oświadczenie wydane w niedzielę wieczorem przez resort obrony Rosji.

Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony, doniesienia na ten temat "nie są niczym więcej jak prowokacją".



Podziel się