- Wiem po okrzykach, że to byli Rosjanie. Wiem też od prezydenta Gruzji, że na tym terenie są rosyjskie posterunki - powiedział Lech Kaczyński na konferencji prasowej prezydentów w Tbilisi. Rosjanie zaprzeczają, że mieli coś wspólnego ze strzałami.
- Padły strzały, było ciemno, ale byliśmy 30 m. od nich. Nie jestem w stanie określić, czy były to strzały w powietrze - powiedział Kaczyński.
Prezydent zaapelował do liderów krajów zachodnich, by przyjrzeli się - "zanim będzie za późno" - sześciopunktowemu planowi pokojowemu, który określił jako fikcję.
- Jeszcze raz powtarzam, ogień otworzono na terytorium Gruzji, które przed wojną było kontrolowane przez Tbilisi - powiedział prezydent Polski. Dodał, że mimo iż ma sporo ostatnio zajęć i podróży, to dobrze wybrał przyjeżdżając do Gruzji. - Podróż po ciemnej drodze wiele mnie nauczyła, nie żałuję, że przyjechałem - dodał. Według niego sugestie, jakoby po drugiej stronie stali żołnierze gruzińscy są "dalece naiwne".
Saakaszwili: Kaczyński był bardzo dzielny
- Była tylko jedna kamera, która zawsze mi towarzyszy - odpowiedział Saakaszwili na zarzuty, że cała sytuacja była planowana.
Wcześniej pojawiły się spekulacje, że zdarzenie było sfingowane przez samych Gruzinów. Samochód z dziennikarzami jechał na czele kolumny, a nie na końcu, jak to się zwykle dzieje. Zaraz przed incydentem kierowca w szalonym tempie wyprzedził inne samochody z prezydenckiej kolumny.
Prezydent Saakaszwili powiedział, że incydent przy granicy z Osetią Południową był "demonstracją faktu, że w Gruzji trwa agresywna działalność Rosji".
- Rosyjscy okupanci stworzyli granicę w środku Gruzji. Chciałem to prezydentowi Polski pokazać, ale przyjęli nas nieprzyjaźnie. To było bardzo brutalne zachowanie, demonstracja faktu, że agresywna działalność Rosji w Gruzji trwa. Widzimy realizację umowy Rosja- Unia - powiedział Saakaszwili na wspólnej konferencji prasowej z Lechem Kaczyńskim.
Saakaszwili powiedział też, że Lech Kaczyński, był "bardzo dzielny" i "bardzo spokojnie podszedł do tej sytuacji".
Rosjanie zaprzeczają
Rosyjscy żołnierze nie mają związku z ostrzelaniem kolumny samochodowej z prezydentami Gruzji i Polski - oświadczył anonimowy przedstawiciel sztabu sił rosyjskich w Osetii Południowej, którego cytuje radio Echo Moskwy.
"Twierdzenie, że rosyjscy wojskowi mają związek z ostrzelaniem kolumny, nie odpowiada rzeczywistości. Ostrzelanie kolumny przez naszych żołnierzy jest całkowicie wykluczone" - zacytowało Echo Moskwy reprezentanta rosyjskiego sztabu w Osetii Południowej