Kruk jest posłanką PiS od 2001 roku, jednak w 2006 roku musiała złożyć mandat po tym jak została przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W skład rady powołał ją Lech Kaczyński. To właśnie na tym stanowisku budziła największe kontrowersje. Uchodziła za osobę, której zadaniem miało być zwalczanie nieprzychylnych braciom Kaczyńskim mediów.
''Barwna'' szefowa KRRiT Kontrowersje budziła już sam sposób w jaki Kruk została nominowana. Trybunał Konstytucyjny uznał bowiem, że przepis ustawy medialnej, który umożliwił prezydentowi powołanie jej na stanowisko przewodniczącej jest niezgodny z konstytucją. Pomimo orzeczenia nie straciła stanowiska, KRRiT wybrała ją bowiem ponownie, na podstawie znowelizowanej ustawy.
Jako KRRiT szefowa nigdy specjalnie nie ukrywała, że nadal jest lojalnym i wojującym politykiem PiS. Podczas jednego z posiedzeń sejmowej komisji kultury nazwała "chamem" posła Wenderlicha. On sam z kolei miał powiedzieć, że
Elżbieta Kruk "bredzi".
Inną głośna sprawą była jej wizyta w Iraku. Szefowa rady towarzyszyła tam Lechowi Kaczyńskiemu. Nie wiadomo jednak kogo tam reprezentowała. Sama tłumaczyła, że wizyta została zaplanowana gdy była jeszcze wiceprzewodniczącą Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. W powszechnym odczuciu jej wyprawa została jednak odebrana jako wycieczka na koszt podatników.
Obrończyni mediów publicznych i Radia Maryja W 2006 roku
Radio Maryja znalazło się na celowniku Rady Etyki Mediów i organizacji walczących z antysemityzmem. Chodziło o felieton Stanisława Michalkiewicza na temat żądań organizacji żydowskich, który wyemitowała toruńska rozgłośnia.
- Światowy Kongres Żydów - główna firma koncernu ''holokaustowej industrii'', ustami swego ówczesnego sekretarza pana Israela Singera zażądał od Polski kolejnego haraczu - tym razem chodziło o mienie pozostawione przez Żydów zabitych podczas wojny przez Niemców - mówił Michałkiewicz w swoim materiale..
Kierowana przez Kruk rada nie dopatrzyła się w wypowiedziach Michałkiewicza przejawu antysemityzmu i umorzyła postępowanie. Decyzję uzasadniając między innymi tym, że autor nie negował w swoim felietonie holocaustu.
Z podobnym poświęceniem przewodnicząca broniła przychylnych PiS i jego koalicjantom mediów publicznych. Starała się także wyprzeć z ich zarządów ostatnie osoby związane z innymi ugrupowaniami lub środowiskami artystycznymi.
Dzięki jej działaniom po raz pierwszy KRRiT do rady nadzorczej TVP nie wybrała nikogo z rekomendacji opozycji (w dziewięcioosobowej radzie pięć miejsc dostaje PiS, a po dwa
LPR i Samoobrona). Kruk zlekceważyła też rekomendacje stowarzyszeń twórczych. Pokazując, że właściwy światopogląd nadawanych programów jest dla niej ważniejszy od ich wartości artystycznych.
Prawa ręka Lecha Kaczyńskiego Karierę w administracji publicznej rozpoczęła za prezydentury Lecha Wałęsy, kiedy trafiła do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, którym kierował Lech Kaczyński. Asystowała przyszłemu prezydentowi i kierowała jego biurem. To był początek ich długoletniej współpracy.
Kiedy w 1992 roku Kaczyński objął stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Kruk została jego asystentką. Gdy w 1995 roku Lech Kaczyński odszedł ze stanowiska, znalazła zatrudnienie w lubelskiej delegaturze
NIK.
W latach 2000-2001 była szefową gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego. Była jednym z założycieli PiS, pełniła funkcję przewodniczącej tej partii w Lublinie.