Lepper nie wykluczył, by o akcji dowiedział się od rzecznika Samoobrony Mateusza Piskorskiego, który - jak zeznawał przed komisją we wtorek Janusz Kaczmarek - mógł to wiedzieć od liderów
LPR.
Lepper zeznaje przed komisją - NA ŻYWO
Lepper stawił się w Sali Kolumnowej Sejmu z pełnomocnikiem - mec. Violettą Małgorzatą Gut. Zeznawał prawie sześć godzin. Powiedział, że akcja CBA od początku była nielegalna, bo prawo nie pozwalało wtedy służbom fałszować oficjalnych dokumentów, ani nawet zmieniać tożsamości agentów.
Lepper ocenił też, że afera to zemsta Jarosława Kaczyńskiego za taśmy Beger. Mówił, że "po Sejmie krążyła informacja", iż premier Kaczyński "mnie, Andrzejowi Lepperowi, tego nie wybaczy" i "doprowadzi do końca Andrzeja Leppera".
Jego zdaniem, afera to akcja służb przygotowana w celu "przejęcia absolutnej władzy przez pana Kaczyńskiego i ludzi z jego najbliższego otoczenia". Jak podkreślił, w sprawie nie uczestniczył "cały PiS", ale "ludzie, którzy byli wtajemniczeni". Pytany przez Arkadiusza Mularczyka wymieniał: Kaczyński, Ziobro, Gosiewski, szef CBA
Mariusz Kamiński.
Lepper mówił, że pierwsze działania ws. afery zaczęły się już w 2006: w grudniu doszło do spotkania w budynku KPRM. W gabinecie Adama Lipińskiego spotkali się - wg Leppera - "panowie z Wrocławia", którzy wcześniej uzyskali informacje ws. ziemi zdobyte przez agenta CBA Andrzeja Sosnkowskiego: Piotr Ryba i Andrzej K. (dziś obaj mają proces o płatną protekcję) mieli się chwalić, że mogą załatwić odrolnienie każdego gruntu.
Na spotkaniu u Lipińskiego - według Leppera - byli przedstawiciele firm Dialog i ATM. Lepper przypomniał, że i Ryba, i K. pracowali właśnie w Dialogu i "to nie z rekomendacji Samoobrony". Według Leppera, Ryba po zatrzymaniu przez CBA miał propozycje, że wyjdzie, jak złoży zeznania obciążające jego, Janusza Maksymiuka, Jerzego Szmajdzińskiego i Grzegorza Schetynę.
"Trzeba wyjaśnić skąd Sosnowski zna się z Andrzejem K." Lepper powtórzył swoje zeznania z procesu Ryby i K: że Ryba przyszedł do niego ws odrolnienia działki k. Mrągowa, a on przekazał sprawę szefowi swego gabinetu politycznego Maciejowi Jabłońskiego, by załatwili to - ale zgodnie z prawem.
Lepper zeznał także, że nie zna Andrzeja K., a tymczasem to właśnie z nim kontaktował się agent CBA Sosnowski. - Trzeba wyjaśnić skąd Sosnowski zna się z nim - człowiekiem służb, o którym wiadomo, że był szkolony w Kiejkutach - dodał Lepper. - Sidła na Samoobronę zakładano wyrafinowanie - podsumował. Jak dodał, przed PiS-em ostrzegał go sam
Lech Wałęsa. - Oni cię zamkną - powiedział wg Leppera.
Jak mówi, stosowano wobec niego trudny do wykrycia podsłuch, bo prokurator występował do sądu o zgodę na podsłuch dla nieznanej osoby (tzw. NN), więc sąd dając zgodę nie wiedział, kogo sprawa dotyczy. Sebastian Karpiniuk z PO chce wnieść, by komisja wystąpiła w tej sprawie do Prokuratora Generalnego.
Lepper twierdzi, że podsłuchiwano go przy pomocy samolotu Lepper złożył też komisji 2 pisma. Ma z nich wynikać, że był objęty kontrolą operacyjną od początku afery gruntowej, a nie dopiero w późniejszym etapie działań - jak twierdzili Ziobro i Kamiński (wg nich dopiero w maju-czerwcu pojawiły się informacje o zaangażowaniu Leppera). Lepper pokazywał również dokument z logo CBA, z którego wynika, że już w kwietniu szef Biura polecił podsłuchiwać go przy pomocy specjalnego bezzałogowego samolotu.
Jeden dokument z grudnia 2006 - jak poinformował szef komisji Andrzej Czuma (PO) - pochodzi od Zbigniewa Stonogi i zaadresowany jest do premiera z kopiami do Kancelarii Prezydenta, prokuratora generalnego, samego Leppera i ówczesnego ministra-koordynatora ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna.
Stonoga był doradcą Leppera jeszcze w 2006. Zgłaszał się wtedy do prokuratury twierdząc, że ma istotne informacje ws. Grupy Trzymającej Władzę. Media ujawniły, że Stonoga jest skazany za wyłudzenia i fałszerstwa.
Mularczyk: Po co tyle telefonów? - Telefon prywatny, partyjny, z kancelarii premiera, z ministerstwa rolnictwa i piąty, na karty pre-paid - wyliczał Lepper pytany przez Mularczyka, iloma telefonami komórkowymi dysponował. - Po co tyle telefonów? - pytał Mularczyk. - Widocznie były potrzebne, ale to nie ma związku ze sprawą - brzmiała odpowiedź.
- Właśnie ma, to pokazuje, czy jest pan osobą wiarygodną, czy nie ma pan nic do ukrycia. Był pan wicepremierem rządu - ripostował poseł PiS. - W różnych sprawach rozmawiałem z różnymi ludźmi. Zapewniam pana, że takie techniki operacyjne, takie podsłuchy, jakie wobec mnie stosowano, samolot bezzałogowy, to żadnymi telefonami obejść się nie da - odparł na to Lepper.
Magia pięciu telefonów Leppera - komentarz eksperta
O akcji usłyszałem na spotkaniu z Ziobrą Leper przypomniał też, że spotykał się z Ziobrą i to od niego usłyszał o akcji (choć Ziobro temu zaprzecza).
Lepper zaprzeczył przed komisją, by o planach akcji CBA ostrzegał go Ryszard Krauze za pośrednictwem posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza. Przyznał, że Woszczerowicz był u niego w ministerstwie w dzień akcji - 6 lipca około godz. 7.00 rano, ale rozmawiali o innych sprawach, zaś on sam już wiedział o grożącym mu niebezpieczeństwie. Jak mówi, został ostrzeżony tego samego dnia przez anonimowego mężczyznę (który - jak mu się wydawało - pochodził z kręgów służb specjalnych) - jeszcze wcześniej rano, w siedzibie partii