SOS w Zat. Adeńskiej: Niemcy udaremnili dwa ataki piratów

asz
18.11.2008 , aktualizacja: 18.11.2008 21:20
A A A Drukuj
Coraz niebezpieczniej na wodach Zatoki Adeńskiej. Dziś niemiecka marynarka wojenna ogłosiła, że jej fregata udaremniła dwa ataki somalijskich piratów.
Mapa regionu z zaznaczonym miejscem porwania i zacumowania tankowca
Fot. Google Maps
Mapa regionu z zaznaczonym miejscem porwania i zacumowania tankowca "Sirius Star"
SERWISY
"W poniedziałek sygnał Mayday wysłał etiopski statek "Andinet", który znajdował się na wodach Zatoki Adeńskiej, 650 kilometrów na północny-wschód od Dżibuti. Załoga informowała, że napastnicy atakują z dwóch motorówek" - czytamy w oświadczeniu niemieckiej marynarki.

"Andinetowi" pomocy udzieliła fregata Karlsruhe, która znajdowała się zaledwie 20 km od miejsca, w którym doszło do ataku. Niemcy wysłali helikopter Sea Lynx. "Motorówki odpłynęły bardzo szybko" - zaznaczono w oświadczeniu.

Dzisiaj o pomoc poprosił brytyjski tankowiec "Trafalgar", zaatakowany przez osiem lub dziewięć szybkich łodzi. "Karlsruhe" ponownie wysłała helikopter i napastnicy uciekli.

Liczba ataków gwałtownie wzrosła

W ciągu ostatniego roku liczba pirackich ataków w Zat. Adeńskiej i okolicznych wodach gwałtownie wzrosła. Tylko w ostatnich 12 dniach napastnicy porwali siedem statków. W rękach piratów znajduje się teraz kilkanaście jednostek i ponad 200 marynarzy.

Analitycy ostrzegają, że wzmożona aktywność piratów odbije się na cenach surowców. Ze szlaku prowadzącego przez Zat. Adeńską intensywnie korzysta m.in. przemysł naftowy. - Codziennie przepływają tędy tankowce transportujące około 3,3 mln baryłek ropy. To 4 procent dziennego globalnego zapotrzebowania - pisze "The Wall Street Journal".

Już teraz część przewoźników rezygnuje z wykorzystania Zat. Adeńskiej i decyduje się na zmianę trasy na dłuższą - wokół przylądka Dobrej Nadziei. Dłuższa trasa oznacza wyższe koszty transportu i, co za tym idzie, wzrost cen.

Tymczasem Somalia nie jest w stanie uporać się z piratami. Kraj pogrążony jest w totalnym chaosie. - Rząd traci kontrolę nad sytuacją, a islamscy rebelianci zajęli dużą część kraju - przyznał prezydent Abdullahi Jusuf.

Podziel się