Na statku jest dwóch Polaków Według operatora statku, firmy Vela International Marine Ltd., jest dwóch Polaków, jeden z nich jest kapitanem, a drugi oficerem technicznym. Taką informację podał Piotr Paszkowski, rzecznik MSZ. Firma Vela podała też, że załoga tankowca "pozostaje w dobrym zdrowiu i nikt nie ucierpiał w trakcie porwania".
Jak podaje Sky News, operator statku rozpoczął już negocjacje z porywaczami.
Paszkowski dodał, że MSZ na bieżąco zbiera informacje na temat porwania poprzez swoje placówki dyplomatyczne, które przygotowują "scenariusz pomocowy na
wypadek gdyby udzielenie takiej pomocy okazało się konieczne".
Tusk: Robimy co możemy Premier Donald Tusk powiedział, że rząd "kompletuje informacje" w sprawie porwanego przez somalijskich piratów saudyjskiego supertankowca z ropą, na którym są polscy marynarze. - Wszyscy robią, co mogą - zapewnił szef rządu.
- Cały czas kompletujemy informacje, co się dzieje z tym tankowcem, cały czas sprawdzamy tę sprawę także poprzez nasze placówki dyplomatyczne, staramy się zdobyć maksimum informacji" - powiedział Tusk dziennikarzom w Kuwejcie.
- Nie mam aż tak długich rąk, aby stąd bezpośrednio interweniować, ale wiem, że wszyscy robią co mogą - zapewnił.
Piraci zacumowali w małej miejscowości Według Reutersa, piraci swoją zdobycz zacumowali w okolicach swojej "bazy wypadowej", niewielkiej miejscowości o nazwie Eyl. - Olbrzymi statek widziano w pobliżu portu w Eyl. To musi być ten tankowiec - mówił Reutersowi świadek.
W rozmowie z portalem Gazeta.pl biuro prasowe amerykańskiej V Floty potwierdziło wcześniejsze doniesienia, że załoga jednostki liczy 25 osób, w tym Brytyjczyków (według brytyjskiego MSZ dwóch), Filipińczyków, Chorwatów i "co najmniej jednego Polaka".
Komandor Campbell z V Floty poinformowała, że "zwyczajowy wzorzec" takich sytuacji wygląda tak, że piraci cumują porwany statek i rozpoczynają negocjacje z właścicielem. - To już nie jest operacja wojskowa. To jest typowa sytuacja porwania i negocjacje prowadzi właściciel jednostki - poinformowała. Dodała, że amerykańska marynarka nie wysłała żadnej jednostki w pościg, bo robi to tylko w sytuacji, gdy ładunek porwanego statku jest wojskowy.
Wczoraj
telewizja Al Arabija podawała, jakoby jednostka została już uwolniona, informacji tej nie potwierdził jednak ani armator statku, ani amerykańska marynarka wojenna.
Tankowiec "Sirius Star" przewoził z Arabii Saudyjskiej do Stanów Zjednoczonych około dwóch milionów baryłek ropy. Podążał w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei, ale został zaatakowany 450 mil morskich na południowy wschód od portu w Mombasie. Na pokładzie jest 25 członków załogi, w tym kilku Polaków. Pozostali to Chorwaci, Brytyjczycy, Filipińczycy i Arabowie. "Sirius Star" jest największym dotychczas uprowadzonym statkiem w historii. Według Reutersa, ładunek przechwyconej przez piratów ropy wart jest sto milionów dolarów.
Somalijscy piraci w tym roku ponad 80 razy podejmowali próby ataków na statki. 33 jednostki zostały uprowadzone, 12 z nich nadal jest w rękach porywaczy. Okręty porywane są dla okupu, po wypłaceniu wynegocjowanej kwoty piraci zwalniają statek wraz z załogą.