Mirosław Drzewiecki był 9 lat temu zatrzymany w USA

us
17.11.2008 , aktualizacja: 18.11.2008 11:19
A A A Drukuj
W programie "Teraz My" zaprezentowano amerykańskie dokumenty, z których miało wynikać, że obecny minister sportu Mirosław Drzewiecki w czasie spędzania sylwestra na Florydzie w 1999 r. pobił swoją żonę i został zatrzymany. - To kompletne nieporozumienie - odpowiada Drzewiecki i wyjaśnia, że do zatrzymania doszło, bo oboje z żoną znaleźli się na ulicy, gdzie doszło do bijatyki i policja zatrzymywała tam wszystkich obecnych. Jego żona jest oburzona zarzutami twórców programu: - Mąż nigdy nie podniósł na mnie ręki - zapewnia.
Mirosław Drzewiecki w ''Teraz My''
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Mirosław Drzewiecki w ''Teraz My''
Mirosław Drzewiecki w programie ''Teraz My''
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Mirosław Drzewiecki w programie ''Teraz My''
Prowadzący program ''Teraz My'' Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski oraz gość programu Mirosław Drzewiecki - rozmowa na temat zatrzymania Drzewieckiego przez policję na Florydzie w 1999 r.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Prowadzący program ''Teraz My'' Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski oraz gość programu Mirosław Drzewiecki - rozmowa na temat zatrzymania Drzewieckiego przez policję na Florydzie w 1999 r.
Prowadzący program ''Teraz My'' Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski oraz gość programu Mirosław Drzewiecki - rozmowa na temat zatrzymania Drzewieckiego przez policję na Florydzie w 1999 r.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Prowadzący program ''Teraz My'' Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski oraz gość programu Mirosław Drzewiecki - rozmowa na temat zatrzymania Drzewieckiego przez policję na Florydzie w 1999 r.
Prowadzący program ''Teraz My'' Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski oraz gość programu Mirosław Drzewiecki - rozmowa na temat zatrzymania Drzewieckiego przez policję na Florydzie w 1999 r.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Prowadzący program ''Teraz My'' Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski oraz gość programu Mirosław Drzewiecki - rozmowa na temat zatrzymania Drzewieckiego przez policję na Florydzie w 1999 r.
Mirosław Drzewiecki w czasie świętowania Sylwestra 1999/2000 r. na Florydzie został zatrzymany przez amerykańską policję. W programie powoływano się na raport amerykańskiego oficera, który zatrzymał Drzewieckiego: "Zaraz po moim przyjeździe pani Janina Drzewiecka żona Mirosława Drzewieckiego powiedziała, że jej mąż chwycił ją za szyję i rzucił na ziemię. Te wersję potwierdzili świadkowie. Od obojga czułem bardzo silną woń alkoholu. Pani Drzewiecka stała na ulicy, a jej mąż siedział w aucie po drugiej stronie".

Zatrzymanie wynikiem zamieszania i nieporozumienia

Tej wersji zaprzeczają Mirosław Drzewiecki oraz jego żona. Wyjaśnili, że do zatrzymania doszło, ponieważ w czasie świętowania sylwestra znaleźli się na ulicy, na której doszło do bijatyki. Relacjonowali, że w czasie, kiedy próbowali dodzwonić się do dzieci z życzeniami noworocznymi, ktoś uznał, że Drzewiecki próbuje wyrwać żonie telefon komórkowy.



Żona Drzewieckiego zaprzecza, jakoby mówiła policjantowi, że mąż ją pobił. Twierdziła, że w czasie zdarzenia nie rozmawiała z żadnym policjantem. Zapewniła, że jej mąż nigdy nie podniósł na nią ręki.

Z raportu oficera, który przesłuchiwał ministra, wynika również, że podczas przesłuchania Drzewiecki powiedział, że jest polskim dyplomatą. Sam Drzewiecki temu zaprzeczył podczas poniedziałkowego programu. Wyjaśnia, że takiej rozmowy nie było i że policjanci traktowali wszystkich zatrzymanych i przywiezionych z owej ulicy "hurtowo". - Jedni wchodzili, drudzy wychodzili - opowiadał.

Noc w areszcie

Na resztę sylwestrowej nocy Mirosław Drzewiecki trafił do aresztu stanowego w Miami. Wyszedł po wpłaceniu 1,5 tys. dolarów kaucji następnego dnia.

1 stycznia sędzia podczas rozmowy z Drzewieckim i jego żoną sprawę zamknęła. Według Drzewieckiego - z powodu zrozumienia, że doszło do pomyłki. Według autorów "Teraz My" dlatego, że na przesłuchanie nie zgłosili się świadkowie.

Oświadczył, że jest bezrobotny?

Twórcy programu dotarli do dokumentów podpisanych w tamtym czasie przez Mirosława Drzewieckiego. Podpisał on wniosek o przyznanie mu adwokata z urzędu, zaświadczając, że nie ma pieniędzy na opłacenie prawnika. Na Florydzie ubiegając się o obrońcę z urzędu, trzeba zapewnić, że jest się biednym. We wniosku Drzewiecki zapewnił, że nie pracuje, nie zarabia, nie pobiera zasiłku i nie ma funduszy na koncie bankowym, dlatego nie stać go na adwokata. (Autorzy programu przypomnieli, że 2 lata wcześniej Drzewiecki znalazł się na liście najbogatszych Polaków publikowanej we "Wprost".)

- Podpisałem, ale nie mam pojęcia, kto tam co pozakreślał - tłumaczył Drzewiecki. Dodał też, że oświadczenie, które podpisał, było w języku angielskim, a przy rozmowie nie było tłumacza. Relacjonował, że dane z paszportu spisywał oficer, a on sam miał jedynie to oświadczenie podpisać. Zapewnił, że nikt go nie pytał o majątek i dochody.

Na dowód swojej niewinności powiedział, że w czasie następnej wizyty na Florydzie, jego żona mogła odebrać pieniądze wpłacone jako kaucję, a przez ostatnie 9 lat wielokrotnie wjeżdżał do USA i nigdy nie miał w związku z tym żadnych problemów. Powiedział też, że kilka lat temu kupował w USA mieszkanie i otrzymał kredyt z amerykańskiego banku. - Czyli jestem wiarygodnym obywatelem - tłumaczył minister.

Mirosław Drzewiecki przyznał, że o incydencie, do którego doszło w Miami, nie informował premiera Donalda Tuska.

Podziel się