- Niech pan Kurski nie próbuje wikłać kogokolwiek w swoje ewidentne przestępstwo (...), niech nie unika teraz odpowiedzialności i nie chowa się za takimi niepotrzebnymi wrzutkami - powiedział Sławomir Nowak w TVN24. Nowak skomentował w ten sposób wypowiedź Jacka Kurskiego, który zapowiedział, że odda swoje prawo jazdy tylko pod warunkiem, że to samo zrobi poseł Nowak.
Kurski kontratakuje. Co z "rajdem Tuska i Nowaka?" -czytaj
"Rajd Tuska i Nowaka"
Po tym, jak do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego dotarła policyjna notatka w sprawie tzw. "rajdu Jacka Kurskiego", poseł PiS w rozmowie z dziennikarzami przypomniał o "rajdzie Tuska i Nowaka".
Jak opowiadał poseł Kurski, 6 listopada 2007 Tusk i Nowak czekali w Gdańsku na samolot. Gdy ten z powodu mgły nie odleciał, politycy pożyczyli samochód od znajomego i dojechali do Warszawy w cztery godziny. Sprawę opisał wówczas m.in. portal trojmiasto pl. w tekście pt. "Rajd Tuska z Gdańska do Warszawy".
- Z przyjemnością oddam prawo jazdy dokładnie w tym samym dniu, w którym prawo jazdy odda pan Sławomir Nowak. Możemy to uroczyście uczynić razem - mówił Kurski w TVN24.
"Niech Kurski nikogo nie wikła"
- Jechaliśmy trochę ponad 4 godziny, ale jechaliśmy bardzo bezpiecznie - tłumaczył Sławomir Nowak w programie "Piaskiem po oczach". - Niech pan Kurski nie próbuje wikłać kogokolwiek w swoje ewidentne przestępstwo, dlatego że włączył się w konwój policyjny i niech nie unika teraz odpowiedzialności i nie chowa się za takimi niepotrzebnymi wrzutkami - powiedział Sławomir Nowak.