Polskie elektrownie jądrowe: kiedy, gdzie i za ile?

Szymon Gebert Gazeta.pl, Maciej Zientarski, Łukasz Konarski TOK FM
13.11.2008 , aktualizacja: 13.11.2008 19:15
A A A Drukuj
Klasyczne elektrownie nie będą w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb energetycznych Polski. Czy rozwiązaniem będą elektrownie jądrowe? Fot. Małgorzata Kujawka / AG Klasyczne elektrownie nie będą w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb energetycznych Polski. Czy rozwiązaniem będą elektrownie jądrowe?
Samorząd województwa pomorskiego jako pierwszy apeluje do premiera, aby to na jego terytorium powstały planowane dwie elektrownie atomowe. Decyzja w sprawie lokalizacji ma zapaść do końca roku, ale obawy znane są już teraz. Jak wskazują sondaże większość Polaków wciąż boi się energii jądrowej. Jednak przykład innych krajów europejskich pokazują, że to droga, której praktycznie nie da się uniknąć.
Zobacz jaką rolę pełnią elektrownie jądrowe w Europie
Zobacz jaką rolę pełnią elektrownie jądrowe w Europie
Jeszcze w październiku marszałek woj. pomorskiego apelował do premiera Tuska: niech elektrownie staną u nas. Powody są dość oczywiste: Pomorze jest energetycznie samowystarczalne tylko w 30 procentach. Braki musi uzupełniać importem surowców i samego prądu z południa i centrum kraju.



Jeśli elektrownia atomowa miałaby stanąć na Pomorzu, to gdzie? Decyzji nie ma, ale proponowane przez samorządowców lokalizacje to rejon Żarnowca i powiat wejherowski. Żarnowiec jest propozycją odgrzewaną; to tu w latach 80. podjęto jedyną do tej pory w Polsce próbę stworzenia elektrowni jądrowej. Moment był jednak niesprzyjający: budowę rozpoczętą cztery lata przed katastrofą w Czarnobylu przerwano w 1990 roku z powodu protestów mieszkańców, przerażonych wizją powtórki z ukraińskiej tragedii. Także ekolodzy protestowali wówczas głośno i skutecznie - tak, żeby do uruchomienia ośrodka nigdy nie doszło.

Większość nie chce, ale...

Teraz, blisko dwadzieścia lat później, polski rząd głośno zaproponował powrót do tamtego pomysłu. W październiku premier Tusk poprosił o pomoc w tej sprawie Koreańczyków. Na spotkaniu z prezydentem Południowej Korei w Pekinie padła nawet data powstania "dwóch, lub trzech" (jak wówczas mówiono) ośrodków - rok 2012. Później okazało się, że był to tylko polityczny lapsus polskiej delegacji.

Tymczasem okazuje się, że w miarę jak pamięć o Czarnobylu blednie, patrzymy na taką perspektywę coraz przychylniej. W sondażu przeprowadzonym dla portalu Money.pl we wrześniu tego roku 42 procent Polaków opowiedziało się za budową elektrowni jądrowych w Polsce. Przeciwników wciąż jest więcej - tego rodzaju źródła energii nie chce w naszym kraju 45 procent Polaków. Zupełnie odwrotne wyniki prezentuje internetowa ankieta przeprowadzona pośród czytelników pomorskiego wydania "Gazety Wyborczej".

Co ciekawe, ci, którzy chcą polskiego atomu, nie boją się nawet mieszkać w jego pobliżu. Takiej obawy nie wyraziło 72 procent ankietowanych zwolenników powstania w Polsce elektrowni jądrowych.

Nowoczesna Europa żyje atomem

Jeśli spojrzeć na państwa sąsiadujące z Polską, z tego rodzaju ośrodków nie korzysta jedynie Białoruś. Jesteśmy w gronie 12 państw Unii, które nie mają na swoim terytorium elektrowni jądrowej, jednak oprócz Włoch, Polska jest w tej grupie jedynym dużym krajem: pozostałe to np. Cypr, Malta i Luksemburg.


W grupie pozostałych 15 państw rolę atomowego "przodownika" pełni Francja, której technologia jądrowa dostarcza blisko 80 procent potrzebnej energii. I właśnie to, jak wypadamy w porównaniu z resztą Europy jest koronnym argumentem zwolenników energii jądrowej w Polsce. Wszystkie państwa, nie tylko Polska, chcą być energetycznie niezależne i - jak powtarzają zwolennicy projektu - "z jakiegoś powodu sięgają właśnie po ten sposób".

Ekolodzy przeciw, energetycy za

Przeciwników polskiego atomu jednak jest wielu: najgłośniej protestują Greenpeace i Partia Zielonych. Jak mówi Andrzej Kassenberg, prezes i założyciel Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, chodzi o pieniądze.

- To jest energetyka bardzo droga, wymagająca dużego kapitału - mówi w rozmowie z TOK FM. Przyznaje jednak, że już zbudowana, elektrownia jądrowa jest bardzo tanim źródłem energii.



Jako ekologowi bardzo odpowiada mu też brak emisji gazów cieplarnianych, zaznacza jednak, że "zwolennikiem nie jest". Każda elektrownia wymaga bowiem składowania radioaktywnych odpadów.



Elektrownia jądrowa to miliardy euro, dziesiątki tysięcy zatrudnionych

Argument finansowy rozumieją wszyscy, włącznie ze znanym orędownikiem powstania elektrowni w Polsce, prezesem Państwowej Agencji Atomistyki Jerzym Niewodniczańskim. W rozmowie z Gazeta.pl przytoczył on przykład budowanej właśnie elektrowni w Finlandii, przy powstaniu której pracują firmy z 27 krajów. - Łącznie jest to ponad 60 tysięcy osób zaangażowanych w jej stworzenie - mówi Niewodniczański.

Koszt budowy elektrowni nie jest na razie znany, nawet w przybliżeniu. Wiadomo jednak, że postawienie nawet jednego takiego ośrodka, to co najmniej kilka miliardów euro. Jeśli zgodnie z zapowiedzią rządu, pierwsze decyzje zapadłyby do końca tego roku, na powstanie elektrowni i tak poczekamy do końca przyszłej dekady. Jak mówi profesor Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej, "to nie będzie mniej niż 10 lat".

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • jablonowice

    Oceniono 1 raz -1

    I jeszcze jedno, jeśli nasz rząd RP zdecyduje o powstaniu ELEKTROWNI JĄDROWYCH W LOKALIZACJACH TYPOWANYCH POMIMO NASZYCH PROTESTÓW, NIECH NAM ZAPŁACI PO 10000 EURO ZA1 M KWADRATOWY NASZYCH GOSPODARSTW, DOMOSTW I ZAKŁADÓW PRACY A MY OPUŚCIMY TEN KRAJ!!!
    w końcu tylko PGE i właśnie kasa rządu będzie zarabiać płynnie a w razie awarii uciekną z kraju, bo przecież bez prądu pochodzącego z EJ nie da się dalej żyć, więc ......

  • jablonowice

    Oceniono 1 raz -1

    Teraz my w Lubiatowie przeżywamy tak ogromny stres i nacisk, czujemy się bezsilni wobec postaw tych osób, które winny stanąć w naszej obronie, w obronie życia i zdrowia nie tylko tu, ale w całej Europie, a Polskę uchronić od składowiska odpadów, tymczasem wszystko za wszelką cenę??? Jaką ?Boże Mój potrzebujemy Twojej Pomocy, bo ani Kościół ani żadne rządy tego świata nie są w stanie rządzić mądrze i sprawiedliwie. Zachłanność ludzka na wszystko nie zna granic. Czy wiecie, że PGE nie przewiduje żadnych odszkodowań z tytułu utraty mienia, zdrowia, utraty źródła utrzymania np. z gospodarstw rolnych a firmy ubezpieczeniowe nie honorują takiego zdarzenia jakim jest poniesiona szkoda z powodu awarii i poniesionych strat???????????

  • jablonowice

    Oceniono 1 raz -1

    dlaczego tak silne lobby w sprawie EJ a tak słabe o źródłach odnawialnych pozyskiwania energii?
    Pewne jest zawsze i tylko ryzyko ze strony EJ a poza tym wieczne koszty ze składowaniem odpadów radioaktywnych, o co tu chodzi w tej sprawie? komu tak strasznie zależy na tym, aby zacieśnić pętlę atomową wokół naszego kraju? czy nie ma rzetelnych naukowców i specjalistów, którzy posiadają wystarczająca wiedzę, by ją przekazać społeczeństwu ukazując wszystkie aspekty w tej sprawie, a nie tylko pod kątem braku wyjścia z rozpowszechnianej wizji braku prądu? może wolniej żyć a spokojniej, czy na taki stres zasługują Polacy? przecież wszyscy na calutkim globie doznali wrażeń z Czarnobyla, Japonii - za mało?!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX