Prezydent o niezaproszeniu Wałęsy na galę

rik, PAP
12.11.2008 , aktualizacja: 12.11.2008 07:08
A A A Drukuj
Według prezydenta Lecha Kaczyńskiego od nikogo nie można wymagać, by usiadł przy jednym stole z człowiekiem, który go "lżył". W ten sposób prezydent wyjaśniał dlaczego Lech Wałęsa nie otrzymał zaproszenia na uroczystą galę z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości.
Prezydent Litwy Valdas Adamkus witany przez parę prezydencką
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Prezydent Litwy Valdas Adamkus witany przez parę prezydencką
W wyemitowanym wczoraj wieczorem wywiadzie dla TVP Info prezydent był pytany, czy niezaproszenie Lecha Wałęsy na wtorkową uroczystość do Teatru Wielkiego nie było błędem.

- Trudno od kogokolwiek (...) wymagać tego, aby siadał przy jednym stole z człowiekiem, który go w sposób niezwykle grubiański lżył - odparł prezydent.

- Każdy człowiek ma poczucie własnej godności. Na pewno to, że prezydent jest najwyższym przedstawicielem RP, nie oznacza, że jego poczucie godności polega na tym, iż wolno mu ubliżać, najbardziej grubiańskimi słowami, jaki zna język polski. A ja - skądinąd i mój brat (...) - słyszeliśmy te słowa wielokrotnie - mówił.

Zastrzegł, że nie kwestionuje zasług Lecha Wałęsy "w końcu lat siedemdziesiątych, w latach osiemdziesiątych". - I wtedy byłem obok niego - dodał.

- Nie przypominam (sobie) z tych czasów obok niego obecnego premiera - chociaż działał w podziemiu, co uczciwie przyznaję - czy obecnego marszałka Sejmu - chociaż też działał w podziemiu, też to przyznaję - natomiast ja byłem. Był też na pewną odległość, bo mieszkał w Warszawie, mój brat - zaznaczył Lech Kaczyński.

Najpierw przeprosiny

Zarówno premier Donald Tusk, jak i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie przyszli na uroczystą galę organizowaną przez prezydenta w Teatrze Wielkim.

- Jeżeli Lech Wałęsa, po pierwsze przeprosi za to, co mówił. Po drugie, jeżeli oceni w sposób obiektywny swoje rządy z pierwszej połowy lat 90-tych, kiedy to do olbrzymich wpływów doszli ludzie z dawnego aparatu bezpieczeństwa - to trzeba sobie jasno powiedzieć, kiedy do olbrzymich wpływów doszli ludzie podobni do pana Mieczysława Wachowskiego, to wszystko jest wtedy możliwe - dodał.

Prezydent w tym kontekście zapytał, dlaczego w Polsce "niektórym wolno wszystko, a niektórym nie wolno nic". Dodał, że chciałby, aby to pytanie usłyszało wiele milionów Polaków, bo - jak zaznaczył - jego "największym kłopotem" jest "umożliwienie mu kontaktu z narodem".

Pytany o nieobecność premiera Tuska na gali z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości, Lech Kaczyński powiedział: "no cóż, dziwię się, no ale cóż mogę zrobić, przecież to rząd wyłoniony w demokratycznych wyborach". - Powstaje tylko pytanie, czy Polacy w zeszłym roku istotnie wiedzieli między kim a kim i miedzy czym a czym wybierają. Myślę, że tutaj było jedno wielkie nieporozumienie, no ale tak wybrali - dodał.

Podziel się