- Celem spotkania było "spowodowanie, aby Europa mówiła jednym głosem" podczas rozpoczynającego się 15 listopada światowego szczytu gospodarczego w Waszyngtonie - powiedział prezydent. - Myślę, że cel został osiągnięty, został przyjęty wspólny dokument - dodał prezydent.
Sarkozy: Cel został osiągnięty
Kaczyński zaznaczył też, że rząd Polski nie zabiegał o zaproszenie na spotkanie G-20 do Waszyngtonu, a "w tej sytuacji dzisiaj było za późno". Podkreślił, że niektóre inne europejskie kraje będą tam obecne. - Uważam, że Polska powinna być na szczycie finansowym. Będzie tam delegacja czeska, bo Czechy przejmą przewodnictwo w UE. - stwierdził. Według Kaczyńskiego Polska jest największą gospodarką w regionie, dlatego powinna być tam reprezentowana.
"Krzeseł na sali starczyło" Poinformował także , że Litwę i Rumunię na szczycie UE w Brukseli reprezentowali jednocześnie prezydent i premier. - Krzeseł na sali starczyło - zaznaczył. - To jest sytuacja normalna. Ja byłem sam. Na miejscu szefa rządu byłbym tutaj także na tej sali - powiedział Lech Kaczyński na konferencji prasowej.
- W Polsce jest kohabitacja, tak samo jak w Rumunii; nieco odmienna sytuacja jest na Litwie, tam wkrótce będzie nowy rząd. Taka sama sytuacja zdarza się w Finlandii, na Łotwie. Nie jest niczym oryginalnym, że jest i prezydent, i premier - dodał Lech Kaczyński.
"Mówiono o Gruzji" - Na szczycie stanęła sprawa Gruzji - zaznaczył Kaczyński. Przypomniał, że wypowiadał się o niej prezydent Litwy Waldas Adamkus. - Była odpowiedź prezydenta Sarkozy'ego, że Rosja wypełnia umowy pokojowe. Poprosiłem wtedy o głos jako ostatni. Mówiłem, że nie należy się denerwować tylko przyjąć fakty. To, że ciągle rządzi Sakaszwili to niewątpliwy sukces, ale nastąpiła aneksja Płd. Abchazji, a obserwatorzy są traktowani jako osoby wyznaczające nowa granicę - powiedział.
"Polska powinna być na szczycie finansowym w Waszyngtonie" Prezydent Lech Kaczyński wyraził żal, że Polska nie będzie reprezentowana na szczycie finansowym G20 w Waszyngtonie 15 listopada, zwłaszcza że pojadą tam - czego nie planowano wcześniej - Czechy, Hiszpania, a prawdopodobnie także
Holandia.
W Waszyngtonie "Polska powinna być" - powiedział prezydent na konferencji prasowej, ubolewając, że tak się nie stanie, skoro rząd nie zabiegał o zaproszenie. "W tej sytuacji dzisiaj było za późno. (...) To jest sprawa rządu, ona dzisiaj nie była do załatwienia" - powiedział.
Jego zdaniem Polska powinna być reprezentowana jako największy kraj w swojej części Europy, "o gospodarce kilkakrotnie większej niż Republika Czeska". "Jesteśmy blisko pierwszej 20-tki na świecie" - zaznaczył. Skarżył się, że Polska teoretycznie należy do grona sześciu największych krajów UE, "ale jak przychodzi co do czego, to niewiele z tego wychodzi".
Spotkanie w Waszyngtonie zgromadzi przywódców siedmiu najbogatszych państw świata i Rosji (G8), Unii Europejskiej oraz rozwijających się potęg gospodarczych, takich jak Chiny,
Indie czy Brazylia. Oznacza to, że UE reprezentują należące do G8 Francja, Wielka Brytana,
Włochy i
Niemcy. Po długich naleganiach rządu w Madrycie prezydent Francji Nicolas Sarkozy oddał Hiszpanii jedno z dwóch miejsc przysługujących Francji (jako potędze gospodarczej i przewodnictwu w UE). Czechy zostały doproszone jako przyszłe przewodnictwo.