Pierwsze wyzwanie spadło na prezydenta - elekta ze strony Rosji. Prezydent Dymitrij Miedwiediew zagroził, że
Rosja rozmieści wyrzutnie rakiet Iskander wzdłuż granicy z Polską, jeśli nowa administracja w Waszyngtonie nie odstąpi od projektu umieszczenia tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej.
Unia zaniepokojona rosyjskim planem
Kolejne ostrzeżenie dla prezydenta Obamy przyszło z Izraela. Jego władze skrytykowały gotowość amerykańskiego prezydenta - elekta do rozmów z Iranem. Ostrzegły, że na Bliskim Wschodzie taka deklaracja będzie odebrana jako objaw słabości.
Władze Izraela podkreślają, że "przyglądają się z uwagą" polityce nowego prezydenta wobec nuklearnego zagrożenia ze strony Teheranu. - Żyjemy w sąsiedztwie, w którym próby dialogu odbierane sa jako słabość - powiedziała izraelska minister spraw zagranicznych Tzipi Livni.
Iran gratuluje zwycięstwa Niepewność Izraela wzmaga wczorajsze oświadczenie prezydenta Iranu, który złamał trwającą 29 lat tradycję i pogratulował Obamie zwycięstwa w wyborach.
- Mam nadzieję, że Obama wykorzysta szansę, by służyć swojemu narodowi i dobrze zapisze się w historii - powiedział Mahmud Ahmadineżad. Od ataku na amerykańską ambasadę w Teheranie w 1979 r. Stany Zjednoczone nie utrzymują oficjalnych stosunków dyplomatycznych z Iranem.
Prezydent Afganistanu Hamid Karzai zażądał, aby nowy prezydent zmienił taktykę amerykańskiej armii w wojnie z Talibami i zapobiegł ofiarom wśród ludności cywilnej tego kraju.
Na siłownię z Secret Service Wczoraj w swoim domu w Chicago Barack Obama odbył specjalną naradę z szefostwem amerykańskiego wywiadu. Służby przedstawiły mu raporty dotyczące bezpieczeństwa narodowego. Prezydent - elekt kompletuje aktualnie skład swojego gabinetu.
W trakcie wypełnionego oficjalnym spotkaniami dnia zrobił sobie przerwę na wizytę w siłowni. Dotarł tam w towarzystwie uzbrojonych agentów Secret Service. Obama zapowiedział, że do końca tygodnia nie planuje żadnych oficjalnych wystąpień.
FBI: Ma pan poważny problem - W trakcie kampanii wyborczej komputery obu kandydatów na prezydenta padły ofiarą hakerów - poinformował
Newsweek. Eksperci badający źródło cyber - ataku twierdzą, że jego autorami mogli być hakerzy z Chin lub Rosji. Według badających sprawę przedstawicieli FBI i Białego Domu hakerzy chcieli uzyskać informacje o zmieniających się projektach polityki kandydatów wobec obu rządów. Dane mogły być więc wykorzystane w negocjacjach z nowa administracją.
Newsweek cytuje anonimowego agenta FBI, który poinformował sztabowca Obamy o ataku: - Z systemu wyprowadzono poważną ilość plików. Ma pan problem o wiele większy niż się panu wydaje - powiedział.