Konwój CBA, do którego "doczepił się" Jacek Kurski, przewoził dwóch zatrzymanych w sprawie "liderów trójmiejskiej grupy przestępczej" - dowiedział się portal Gazeta.pl. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że to właśnie konwojenci z CBA zatrzymali Kurskiego, a nie policyjna blokada.
- Agenci CBA konwojowali zatrzymanych w związku z śledztwem w sprawie dwóch gangsterów: "Wróbla" i "Piasta" i zauważyli podążający za nimi od jakiegoś czasu samochód. Zachowali się bardzo profesjonalnie i powiadomili policję - poinformował Gazeta.pl rzecznik CBA.
Zatrzymani to m.in. Jarosław W. pseudonim Wróbel i Jarosław S. o pseudonimie Piast. Kryminaliści mieli pośredniczyć w dostarczaniu zatrzymanym wcześniej pomorskim mecenasom wysokich łapówek.
- Adwokaci odpowiedzą za płatną protekcję, a "Wróbel" i "Piast" za pomocnictwo we wręczaniu łapówek osobom pełniącym funkcję publiczną - poinformował Temistokles Brodowski, rzecznik CBA. Wniosek o tymczasowe aresztowanie już wpłynął, a w środowy wieczór zatrzymani byli przewożeni do Warszawy.
Jako, że byli już wcześniej notowani za porwania, haracze, wymuszenia i rozboje - byli przewożeni w specjalnym konwoju CBA. Wszystko szło dobrze, aż na zderzaku jednego z samochodów konwoju nie pojawił się mercedes z parlamentarnymi rejestracjami. Wystraszeni agenci wezwali policję i - jak poinformował w rozmowie z Gazeta.pl rzecznik policji - wspólnie zatrzymali... Jacka Kurskiego.
Kurski pędził za konwojem, bo - jak się tłumaczył, spieszył się na spotkanie z prezesem Kaczyńskim. Jeszcze dziś rano poseł tłumaczył się też dodatkowo mówiąc, że myślał że w konwoju jedzie... marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.
- Do samochodu posła podjechał radiowóz i podjął próbę zatrzymania. Pan poseł jednak jedzie dalej i drogę blokują mu dwa pojazdy konwojujące, z funkcjonariuszami z CBA i konwojowanym więźniem w środku, podjeżdża radiowóz, który jechał za mercedesem posła i zatrzymują go - tak opisał nam całą sytuację rzecznik policji.
Mariusz Sokołowski zapytany przez nas czy Jacek Kurski utrudnił pracę policjantom konwojującym więźnia przyznał, że nie była to normalna sytuacja. - Z pewnością nie jest to normalna sytuacja, dla konwojujących policjantów jest rzeczywiście nadzwyczajna. Z pewnością utrudniało im to pracę - nie kontynuowali przecież konwoju tak, jak odbyłoby się to w normalnych okolicznościach - przyznał rzecznik.
Jarosław Kaczyński powiedział w Sejmie, że... poseł nie jest niczemu winien. - Klub nie jest od przestrzegania przepisów ruchu drogowego - powiedział.
Poseł uniknął jakiejkolwiek kary pokazując policjantom sejmową legitymację i odjechał. Tymczasem jeszcze dziś do Sejmu trafi notatka policyjna z tego zdarzenia, a marszałek zdecyduje o dalszych losach posła PiS.
Konsekwencjami straszył go już wicemarszałek Jerzy Szmajdziński, dodając że w innych krajach poseł by został zastrzelony przez policję.