Jutro rano zablokujemy węzły kolejowe w Katowicach i Bydgoszczy - zdecydowali związkowcy protestujący przeciwko odebraniu przywilejów emerytalnych.
- Akcja potrwa dwie godziny - poinformował "Gazetę" Stanisław Kokot, rzecznik Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ "Solidarność". - Jeszcze nie zdecydowaliśmy, o której godzinie rozpoczniemy protest.
Na stacjach w Bydgoszczy i Katowicach zostaną zablokowane pociągi regionalne, dalekobieżne i towarowe.
Związkowcy ostrzegają, że jeśli rząd nie wycofa się ze swoich pomysłów odbierających kolejarzom prawo do wcześniejszej emerytury dojdzie do "eskalacji działań protestacyjno-strajkowych".
- Czyli strajku generalnego na sieci PKP - wyjaśnia Kokot.
W przesłanym rano do "Gazety" oświadczeniu grupy PKP S.A. jej rzecznik Michał Wrzosek napisał m.in., że "akcja strajkowa nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia przewidzianego w Ustawie o Rozwiązywaniu Sporów Zbiorowych i w związku z tym będzie niezgodna z prawem" i "zgodnie z art. 26 Ustawy o Rozwiązywaniu Sporów Zbiorowych, w sytuacji powstania zakłóceń w ruchu kolejowym, organizatorzy akcji protestacyjnych muszą liczyć się z odpowiedzialnością cywilną i karną za powstałe straty".
- Grupa PKP przygotowuje działania mające zminimalizować negatywne skutki działań strajkowych, które dotkną jej klientów - zapewnia Wrzosek.