Treść wspólnej deklaracji prezydentów Polski i Litwy
Sikorski mówił dziennikarzom, że chce się podzielić swoim "niepokojem" w związku z inicjatywą Lecha Kaczyńskiego. Dodał, że o deklaracji dowiedział się od członka rządu Litwy.
- To nietypowa sytuacja, gdy minister spraw zagranicznych jest zaskoczony takimi deklaracjami - mówił szef MSZ. Dodał, że "nie jest entuzjastą", by na szczyty UE jeździł prezydent. -Skoro już pan prezydent jedzie, to apeluję by uzgadniał swoje stanowisko, bo wczoraj takiego uzgodnienia nie było - mówił Sikorski. Przypomniał też, że -zgodnie z Konstytucją - to rząd odpowiada za prowadzenie polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski.
Deklaracja prezydentów - Z przykrością stwierdzamy, że porozumienie o zawieszeniu broni z 12 sierpnia nie zostało jeszcze w pełni wprowadzone w życie, w szczególności w punktach dotyczących wycofania wojsk rosyjskich na pozycje sprzed wybuchu konfliktu oraz zapewnienia swobodnego dostępu do pomocy humanitarnej, w myśl uzgodnień pomiędzy przywódcami Europejskimi i Rosją - napisali prezydenci Polski i Litwy.
Zdaniem Lecha Kaczyńskiego i Valdasa Adamkusa wycofanie wojsk rosyjskich powinno zostać poddane międzynarodowej obserwacji i weryfikacji, co oznacza wpuszczenie na okupowane gruzińskie terytoria Abchazji i Osetii Południowej zarówno obserwatorów OBWE jak i UE.
Na razie nie rozmawiać z Rosją - W obliczu trwającej okupacji terytoriów Gruzji przedwczesne byłoby podejmowanie rozmów na temat nowej umowy o partnerstwie z Rosją. Nowa umowa o partnerstwie nie może iść w parze ze zbrojnymi naruszeniami przez Rosję terytoriów państw sąsiednich. (...) Negocjacje na temat umowy pomiędzy UE i Rosją powinny zostać wznowione wyłącznie pod warunkiem wycofania przez Rosję oddziałów z Gruzji na pozycje sprzed 7 sierpnia - napisali we wspólnej deklaracji prezydenci Polski i Litwy.