- Demokracja - to nie wszystkim się podoba - to jest taki ustrój, w którym mniejszość nie powinna terroryzować większości. I dlatego będziemy spokojnie i stanowczo kończyć prace nad projektem, bo parlament musi wreszcie podjąć decyzję - powiedział premier Tusk na spotkaniu przed Centrum "Dialog", dokąd zaprosił protestujących w siedzibie Ministerstwa Pracy związkowców.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Związkowcy w oknie siedziby Ministerstwa Pracy. Noc z 29 na 30 października
Donald Tusk podkreślał zasługi rządu. - Pracujemy bardzo intensywnie od marca, a dialog społeczny był głębszy niż wymagają tego standardy prawne. Z czystym sumieniem mówimy, że zrobiliśmy dużo, a nawet bardzo dużo, aby zbudować porozumienie - zachwalał swój gabinet Tusk.
Premier podkreślił, że postawa "niektórych działaczy związkowych" go rozczarowuje, bo dialog rządu z ekspertami, samorządami i związkowcami był bardzo intensywny. - Wstępny projekt rządowy został zmodyfikowany w związku z postulatami niektórych grup zawodowych - przypomniał.
Na krótkim spotkaniu z dziennikarzami premier przypomniał też, że zostało bardzo mało czasu, aby przyjąć dobre porozumienie i przegłosować nową ustawę. - Wszyscy mieliśmy świadomość, a strona rządowa ma ją także w tej chwili, że zostało tylko kilka tygodni, aby dobrą ustawę przeprowadzić. Inaczej od stycznia nikt z świadczeń pomostowych nie będzie mógł korzystać - przestrzegł Tusk.
Okupowane Ministerstwo
Od środowego popołudnia do dzisiejszego poranku 30 związkowców z "Solidarności", OPZZ i FZZ protestowało w siedzibie Ministerstwa Pracy przeciwko odebraniu przywileju przechodzenia na wcześniejsze emerytury wielu grupom zawodowym. Według nich, uprawnienia do pomostówek powinni mieć niemal wszyscy pracownicy kolei i nauczyciele pracujący z kredą przy tablicy, a nie tylko ci pracujący z trudną młodzieżą.
Związkowcy nie zgadzają się też, by uprawnienia do emerytur pomostowych mieli tylko ci, którzy rozpoczęli pracę w trudnych warunkach przed 1 stycznia 1999 roku.
Według planów rządu, prawo do wcześniejszej emerytury miałoby przysługiwać prawie 250 tysiącom osób. Obecnie uprawnionych do pomostówek jest czterokrotnie więcej.