Premier Donald Tusk zaprosił związkowców na czwartek na godz. 8.00 do Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog - poinformował w środę wieczorem szef gabinetu premiera Sławomir Nowak.
Związkowcy nie godzą się jednak na spotkanie w CPS Dialog, ponieważ "to w ministerstwie odbyło się posiedzenie Komisji Trójstronnej, z którego oni nie wyszli, a jedynie ogłosili przerwę". "Posiedzenie Komisji opuścił rząd i przedsiębiorcy, a więc teraz powinni wrócić do ministerstwa" - powiedział szef OPZZ Jan Guz.
Związkowcy nie godzą się również na propozycję premiera, aby w spotkaniu uczestniczyło tylko prezydium Komisji Trójstronnej. Chcą, aby byli obecni wszyscy członkowie Komisji. Zdaniem szefa NSZZ "Solidarność Janusza Śniadka rząd stara się pokazać związkowcom "twardą rękę" i to rząd "decyduje się na konflikt".
Związkowcy rozważali również możliwość wezwania do ministerstwa większej liczby członków swoich związków. Ostatecznie zdecydowali jednak, że tego nie zrobią, ale wszyscy powinni być gotowi na strajk 6 listopada.
Gotowość natychmiastowego wsparcia i włączenia się w okupację Ministerstwa Pracy prowadzonego przez OPZZ, NSZZ "Solidarność" i FZZ wyraził m.in. Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80".
Wariant siłowy nie wchodzi w grę Rzeczniczka ministerstwa Bożena Diaby zapewniła, że żaden "wariant siłowy nie wchodzi w grę". Jak powiedziała, resort liczy się z tym, że związkowcy spędzą noc w budynku.
Związkowcy liczą na to, że premier Donald Tusk do nich przyjedzie. - Podróż ze Szczecina do Warszawy, uwzględniając przelot samolotem nie trwa całą dobę, więc jesteśmy gotowi tu czekać na pana premiera - mówił w rozmowie z radiem
TOK FM szef ZNP Sławomir Broniarz. Dodał, że nie związkowcy nie są organizacyjnie przygotowani na długie oczekiwanie na Tuska. - To by oznaczało, że ten scenariusz był zaplanowany od dawna. Ja nie jestem na to przygotowany - mówił Broniarz.
To nie jest "okupacja" Wiesław Siewierski, przewodniczący Forum Związków Zawodowych, powiedział w
TVN24, że w budynku jest ok. 30 przedstawicieli związków. Protestował przed używaniem słowa "okupacja". - Okupacja by była, jeśli byśmy weszli tutaj siłą. My przyszliśmy tutaj na zaproszenie - Podkreślał Siewierski. Dodał, że czekają na premiera i decyzje będą podejmowali na bieżąco. - Na pewno nie jest to żadna okupacja - podkreślił związkowiec.
Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ "Solidarność", powiedział, że związkowcy jeszcze nie podjęli decyzji, co zrobią, jeśli Donald Tusk nie dotrze dziś do budynku Ministerstwa Pracy.
Śniadek powiedział, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia z premierem, związki rozpoczną akcję protestacyjną. Nie musi być to strajk, ale i takie rozwiązania są proponowane przez kolejne centralne związkowe.
- Skoro w parlamencie jak walcem rozjeżdżane są koleje ustawy to nie można mówić o żadnym dialogu - powiedział Śniadek.
Wcześniej "S" zapowiedziała, że "jeżeli rząd nie pójdzie na ustępstwa w stosunku do zapisów obecnego projektu", to 5 i 6 listopada związkowcy będą protestowali przed Sejmem, a na 6 listopada zapowiedzieli też strajk kolejarze".
Resort jest w tej chwili zamknięty dla osób z zewnątrz, przedstawiciele ministerstwa chcieli też wyprosić z budynku dwoje przebywających w nim dziennikarzy: Polskiej Agencji Prasowej i Polskiego Radia. Związkowcy byli jednak za tym by dziennikarze pozostali w ministerstwie i tak się stało.
Chodzi o pomostówki W Komisji Trójstronnej po raz kolejny nie doszło w środę do porozumienia w sprawie "pomostówek". W ubiegłym tygodniu, w związku z przebiegiem prac nad emeryturami pomostowymi przewodniczący OPZZ i NSZZ "Solidarność" zwrócili się o przybycie na posiedzenie Komisji Trójstronnej premiera Donalda Tuska. Do zakończenia środowych prac Komisji premier nie przybył na posiedzenie, ponieważ był dziś w Szczecinie, gdzie uczestniczył w oficjalnym powitaniu żołnierzy powracających z Iraku.
Jak tłumaczyła IAR wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska, rząd chce ograniczyć liczbę uprawnionych do emerytur pomostowych, tłumacząc to tym, że Polski nie stać na to, by duża grupa osób przechodziła na wcześniejsze emerytury.
Związki zawodowe twierdzą natomiast, że wielu grupom pracowników rząd niesłusznie chce odebrać możliwość wcześniejszego kończenia aktywności zawodowej. Według Wiesławy Taranowskiej powoływanie się rządu na ekspertów medycyny pracy jest nieporozumieniem. Zdaniem Taranowskiej eksperci byli nakłaniani przez rząd i pracodawców, by z pomostówek korzystało jak najmniej osób.
Według planów rządu, prawo do wcześniejszej emerytury miałoby przysługiwać prawie 250 tysiącom osób. Obecnie uprawnionych do pomostówek jest czterokrotnie więcej.
Pracodawcy protestują Reprezentujące w Komisji Trójstronnej pracodawców organizacje: Bussines Centre Club - Związek Pracodawców, Konfederacja Pracodawców Polskich, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan oraz Związek Rzemiosła Polskiego, wydały wspólne oświadczenie w którym protestują przeciwko zachowaniu związkowców.
''Uważamy za niedopuszczalne przerwanie przez związkowców posiedzenia Komisji i ogłoszenie okupacji budynku Ministerstwa Pracy do czasu przybycia premiera Donalda Tuska. Po raz kolejny strona związkowa posuwa się do szantażu, zastępując nim dialog społeczny.'' - czytamy w oświadczeniu.