Sondaż: 50 proc. na pytanie prezydenta mówi "nie"

us
30.10.2008 , aktualizacja: 27.10.2008 15:45
A A A Drukuj
SONDAŻ GAZETA.PL. Z czym się kojarzy "komercjalizacja placówek służby zdrowia, która umożliwi prywatyzację szpitali"? Z tym, że za usługi medyczne trzeba będzie płacić z własnej kieszeni, chociaż ich jakość i dostępność znacznie się poprawi. Gazeta.pl zleciła sondaż, w którym stawiamy to samo pytanie, które prezydent chce zadać w referendum wszystkim Polakom.
Lech Kaczyński zapowiedział przeprowadzenie referendum w sprawie prywatyzacji szpitali
fot. Agencja Gazeta)
Lech Kaczyński zapowiedział przeprowadzenie referendum w sprawie prywatyzacji szpitali


Na pytanie: "Czy wyraża Pani/Pan zgodę na komercjalizację placówek służby zdrowia, która umożliwi prywatyzację szpitali? większość pytanych - 50 proc. respondentów - odpowiedziała "nie". 38 proc. odpowiedziało "tak". 12 proc. przyznało, że nie ma zdania.



Nie chcemy reformy PO, czy niewiele o niej wiemy?

Pytanie w tej formie, w jakiej zaproponował je prezydent, wywołuje wiele kontrowersji. Pojawiają się zarzuty, że jest niezrozumiałe i wywołuje negatywne skojarzenia. Postanowiliśmy więc zapytać, co dla Polaków oznacza "komercjalizacja placówek służby zdrowia która umożliwi prywatyzację szpitali".

Okazuje się, że większość pytanych (64 proc.) obawia się, że po wprowadzeniu reform rządowych, za usługi medyczne będzie trzeba płacić z własnej kieszeni. Jednocześnie wierzą, że reforma oznacza łatwiejszy i szybszy dostęp do świadczeń medycznych (64 proc.) oraz poprawę jakości świadczeń zdrowotnych (60 proc.).



Sondaż telefoniczny przeprowadzony 24.10.2008 r. przez IQS Quant Group dla portalu Gazeta.pl na 500-osobowej grupie respondentów

Takie pytanie wprowadza w błąd

Pojawia się zatem kwestia, czy pytanie prezydenta nie jest sformułowane błędnie i czy de facto nie straszy Polaków komercjalizacją prowadzącą do prywatyzacji, co nieuchronnie kojarzy się z koniecznością płacenia za usługi, liczeniem tylko na zysk, podobnie jak w prywatnym przedsiębiorstwie, którego zadaniem jest po prostu zarabiać.

Polacy czekający na prywatyzację jednocześnie akcentują, że świadczenia zdrowotne oferowane w placówkach prywatnych i państwowych powinny być refundowane ze środków publicznych. Zmiany w służbie zdrowia powinny poprawić jakość świadczeń zdrowotnych, zlikwidować kolejki do gabinetów, reglamentację świadczeń, szarą strefę i korupcję.

Mariusz Paszko, dyrektor ds. administracyjno-ekonomicznych Zamojskiego Szpitala Niepublicznego zaleca, żeby przeprowadzić kampanią informacyjną. Ludzie muszą dostać prostą, czytelną informację, co się wydarzy jeśli ustawa przejdzie. Jak będzie wyglądało leczenie, rejestrowanie się do lekarza itd.

Zamojski szpital już po przekształceniu w placówkę niepubliczną zyskał m.in. oddział hematologii, którego nie ma drugim w Zamościu szpital zwany "papieskim". - Słucham polityków i ich wypowiedzi i wiem jedno - ludziom trzeba mówić wprost, że rewolucji nie będzie. To nie będzie tak, że ludzie biedni będą umierali na ulicy przed szpitalem. Trzeba to tłumaczyć m.in. ludziom starszym, emerytom, którym się nie przelewa. My zrobiliśmy specjalną kampanię informacyjną, zrobiliśmy ulotki, w których pisaliśmy, że szpital działa jak kiedyś, tylko nazwę ma inną. I że to jedyna zmiana - mówi Mariusz Paszko.

W Polsce jest już ponad 60 szpitali spółek samorządowych, bo prawo już dziś pozwala na ich tworzenie. Pacjenci - leczeni w ramach składki z NFZ - często nie wiedzą, że leczą się niby u prywaciarza. Tak jest chociażby z szefem klubu PiS Mariuszem Kamińskim, który był pewien, że leczy się publicznie .

Referendum raczej nie będzie

Senat zajmie się wnioskiem prezydenta podczas wtorkowego posiedzenia. Jednak już wiadomo, że komisja zdrowia będzie rekomendować jego odrzucenie.

Klub senatorów PO (która sprzeciwia się referendum) liczy 59 osób, klub PiS - 38. Senatorów PO może wesprzeć w głosowaniu Bogdan Borusewicz, który formalnie nie należy do klubu, ale mandat zdobył z listy PO. Przy stuprocentowej frekwencji w trakcie głosowania nad wnioskiem prezydenta musiałoby go poprzeć co najmniej 51 senatorów.

Podziel się