Pirat z elką na dachu. 25 pkt karnych w minutę

Instruktor z lubelskiej szkoły jazdy pędził po mieście blisko 100 km/h, wyprzedzał na ciągłej, na przejściach dla pieszych, omijał wysepki z lewej strony. Miał pecha. Tuż za nim jechał radiowóz z kamerą
Wszystko wydarzyło się w środę po godz. 21 na ul. Łęczyńskiej w Lublinie. Wtedy patrol drogówki spostrzegł pędzącą toyotę yaris ze szkoły nauki jazdy Amigo. Policjanci włączyli kamerę i ruszyli jego śladem. Samochód z charakterystyczną elką na dachu pędził ruchliwą ulicą miasta z prędkością blisko 100 km/h, wyprzedzał na linii ciągłej, na przejściach dla pieszych, chcąc przyspieszyć ominął nawet wysepkę z lewej strony.

- Kierowca toyoty stwarzał zagrożenie dla pieszych i innych aut - relacjonują funkcjonariusze, którzy po przejechaniu niecałych 600 metrów zatrzymali pirata drogowego.

Wtedy okazało się, że za kierownicą toyoty siedzi instruktor ze szkoły jazdy Amigo. Mężczyzna był trzeźwy. Tłumaczył, że się spieszył. Instruktor w ciągu kilkudziesięciu sekund uzbierał w sumie 25 punktów karnych (po zebraniu 24 pkt. kierowca formalnie traci prawo jazdy, ale procedura jego odebrania i skierowania na ponowny egzamin trwa jakiś czas, bo odpowiada za to organ wydający dokument, czyli starostwo powiatowe). Pirat drogowy będzie musiał też zapłacić tysiąc złotych mandatu.

W piątek w południe Mirosław Małecki, właściciel szkoły jazdy Amigo był zaskoczony zachowaniem swojego instruktora. - Pracuje u mnie od półtora miesiąca. Dotąd cieszył się dobrą opinią wśród szkolonych kierowców - argumentował w rozmowie z "Gazetą" Małecki, który początkowo tłumaczył, że z ewentualnymi konsekwencjami wobec instruktora wstrzyma się, kiedy o sprawie dowie się drogą oficjalną. - Dziś historię znam z plotek - zastrzegał.

Małecki zmienił front gdy zapytaliśmy, dlaczego instruktor łamiący przepisy w dalszym ciągu szkoli przyszłych kierowców. Szef szkoły jazdy odparł wtedy, że nie wyobraża sobie dalszej współpracy z takim pracownikiem. Minęło dwie godziny. Małecki o godz. 14 zadzwonił do "Gazety" i poinformował, że już rozstał się z instruktorem.