Ziobro i dr Garlicki odwołali się od wyroku

mm, PAP
22.10.2008 , aktualizacja: 22.10.2008 16:45
A A A Drukuj
Zbigniew Ziobro odwołał się od wyroku w przegranym w I instancji procesie cywilnym o ochronę dóbr osobistych, jaki wytoczył mu kardiochirurg Mirosław Garlicki. Apelację złożył także lekarz.
Mirosław Garlicki
Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Mirosław Garlicki
Zbigniew Ziobro
Fot. Krzysztof Miller / AG
Zbigniew Ziobro
Obie strony złożyły apelacje

- Obie strony złożyły apelacje od wyroku. Jeżeli będą one spełniały wymogi formalne, zostaną przekazane do wydziału cywilnego Sądu Apelacyjnego w Krakowie - powiedziała Angelika Michalik z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie.

Kardiochirurg zatrzymany w lutym ub. r. przez CBA i podejrzany wówczas m.in. o zabójstwo i korupcję domagał się od Ziobry przeprosin i 70 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Według niego doszło do tego podczas konferencji prasowej, kiedy Ziobro - wówczas minister sprawiedliwości - powiedział o nim m.in.: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".

Ziobro tłumaczył potem, iż w sprawie kardiochirurga mówił jedynie o podejrzeniach, nie przesądzał o faktach, a jego wypowiedzi były wyrwane z kontekstu i wadliwie interpretowane.

Sąd: Ziobro naruszył cześć lekarza

25 sierpnia krakowski Sąd Okręgowy uznał, że Zbigniew Ziobro naruszył cześć lekarza. Nakazał byłemu ministrowi opublikowanie przeprosin w trzech stacjach telewizyjnych po głównych wydaniach wiadomości oraz zapłatę Garlickiemu 7 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Ziobro odwołał się od wyroku w całości, bo - jak tłumaczył - sąd nie dopuścił żadnego dowodu, który miałby służyć udowodnieniu, że mówił on prawdę.

- Sąd odrzucił wszystkie moje wnioski dowodowe, które dotyczyły poznania prawdy, łącznie z tym, że nie przesłuchał nawet mnie - mówił były minister sprawiedliwości. Uważa on, że sąd nie był zainteresowany poznaniem motywów jego działania, intencji i źródeł emocji, które pojawiły się na konferencji prasowej.

- Zobowiązanie mnie przez sąd do przeprosin po głównych wydaniach wiadomości telewizyjnych, jak obliczono, może kosztować od 150 do 300 tys. zł i to jest de facto wprowadzenie kary konfiskaty majątkowej - mówił Ziobro dodając, że w demokratycznym społeczeństwie opierającym się o wolność słowa i swobodę ocen, słowa nie mogą do tego prowadzić.

Podziel się