Jak McCain zmienił zdanie ws. telefonów

tan, Gazeta.pl
21.10.2008 , aktualizacja: 24.10.2008 13:29
A A A Drukuj
Fot. AG
Od mniej więcej tygodnia w całych Stanach tysiące, być może nawet setki tysięcy, odbierają automatyczne telefony z nagranymi wiadomościami od sztabu Johna McCaina. Strategia ta praktykowana jest przez obie partie już od lat, natomiast na ostatniej prostej przed wyborami okazuje się, że Republikanie nagrali personalne ataki na Baracka Obamę, sugerując jego związki z terrorystami
John McCain
Fot. Matt Rourke AP
John McCain
Barack Obama
Fot. Alex Brandon AP
Barack Obama
Bill Ayers obecnie
Fot. Uniwersytet w Illinois
Bill Ayers obecnie
Bill Ayers zatrzymany w latach 60-tych
Fot. Policja w Chicago
Bill Ayers zatrzymany w latach 60-tych
Kliknij, by zobaczyć serwis

- Dzień dobry, dzwonię w imieniu Johna McCaina i Partii Republikanów, ponieważ musisz wiedzieć, że Barack Obama współpracował blisko z terrorystą Billem Ayersem. Jego organizacja organizowała zamachy na Kapitol, Pentagon, domy sędziów, zabijała Amerykanów. Demokraci wprowadzą ekstremalnie lewicowy porządek, jeśli przejmą władzę w Waszyngtonie. Obamie i jego demokratycznym sojusznikom brakuje zdolności oceny, aby rządzić naszym krajem - brzmi 30-sekundowe automatyczne oświadczenie, z jakim wydzwania sztab do Amerykanów w całym kraju. POSŁUCHAJ>>

W tej sprawie protestowali politycy z obu stron politycznej barykady, co w przededniu wyborów jest właściwie niespotykane. - Senator Collins wzywa sztab McCaina, aby natychmiast przestali wykonywać te telefony - powiedział rzecznik senator Susan Collins. Republikańskiej senator.

Zapytany o to, czy przerwie tę taktykę McCain odpowiedział: absolutnie nie. W rozmowie z telewizją Fox McCain podkreślił, że jest "dramatyczna różnica" między tymi telefonami, które wykonuje jego sztab, a tymi które były wykonywane przeciwko niemu w 2000 roku.

Mimo, że nie tylko odpowiada za to dokładnie ten sam człowiek, ale McCain obiecał też w 2000 roku, że "nigdy nie zastosuje tego rodzaju politycznej strategii".

Co wiadomo o związku Obamy z Ayersem

W wyniku dziennikarskich śledztw, których przeprowadzono w ostatnich miesiącach dziesiątki, ustalono dokładnie na czym polegała współpraca Obamy z byłym lewackim aktywistą Ayersem.

Przyszły kandydat Demokratów na prezydenta i uniwersytecki wykładowca mieszkali obok siebie w Chicago. Poznali się jako sąsiedzi, a Ayers zorganizował kwestę na rzecz kampanii Obamy do Senatu, samemu dając 200 dolarów. Później pracowali razem przez niecałe 3 lata w radzie nadzorczej Woods Fund of Chicago - organizacji, której statutowej celem było "wyrównywanie szans między biednymi, a bogatymi mieszkańcami Chicago". Rada zebrała się w tym czasie cztery razy.

Aktywista poszukiwany przez FBI

Ayers to były członek lewicowej, radykalnej grupy "Weather Underground", która działała w latach 70-tych. Jest odpowiedzialna za zamachy na Kapitol, Pentagon i szereg innych rządowych budynków, w których - wbrew telefonicznemu oświadczeniu sztabu McCaina - nikt nigdy nie zginął. Ayers przez 10 lat ukrywał się przed FBI, ostatecznie unikając więzienia - bo Biuro stosowało wobec niego bezprawne metody dochodzenia.

Burza po tekście w "New York Times"

Obamy ewentualne związki z Ayersem, który obecnie jest wykładowcą na uniwersytecie stanowym w Illinois, badał jako pierwszy "New York Times" dochodząc do wniosku, że takowych obecnie nie ma. Mimo tego od czasu ukazania się artykułu sztab McCaina, a także sam McCain i Sara Palin, oskarżali go o "kontakty z terrorystami". W odpowiedzi sztab Obamy oskarżał McCaina o prowadzenie "brudnej, ohydnej kampanii", którą wcześniej sam krytykował - był bowiem celem podobnych ataków podczas kampanii w 2000 roku.

John McCain był także oskarżony o "szerzenie nienawiści", gdy w internecie pokazano nagrania jego spotkań z wyborcami Republikanów. Na wielu z nich występują ludzie wykrzykujący pod adresem Obamy hasła "terrorysta", "morderca", a nawet "zabić go".

Podziel się