Zatrzymany za "Spieprzaj, dziadu"! do prezydenta

Lubelska prokuratura postawiła zarzut znieważenia prezydenta 33-letniemu Przemysławowi D., który podczas wczorajszej wizyty prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego krzyknął w stronę głowy państwa: "spieprzaj, dziadu". Mężczyzna twierdzi, że wulgarnych słów nie kierował w stronę prezydenta. Za zarzucane mu przestępstwo grozi mu do 3 lat więzienia.

Informacje z Lublina. Polecamy: Wyciągnął szpital z zapaści. Teraz zarabia najmniej



Do incydentu doszło wczoraj po południu na pl. Litewskim, podczas spotkania prezydenta z mieszkańcami. 33-letni Przemysław D. został zatrzymany. Świadkowie twierdzą, że mężczyzna widząc prezydenta miał używać w jego stronę słów powszechnie uznanych za obelżywe. - Krzyczał, spieprzaj dziadu! - opowiada jeden ze świadków. Mężczyzna miał blisko pół promila alkoholu we krwi.

Prokuratura utrzymuje, że powodem zatrzymania było to, że nie chciał on podać swoich personaliów, oraz podejrzenie znieważenia głowy państwa. Przemysław D. noc z niedzieli na poniedziałek spędził w policyjnym areszcie, skąd został przewieziony do prokuratury.

W poniedziałek, po godz. 17 zakończyło się przesłuchanie Przemysława D. - Przedstawiliśmy mu zarzut znieważenia prezydenta. Nie zdecydowaliśmy się wobec niego stosować żadnych sankcji - informuje "Gazetę" Beata Syk-Jankowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Zawrotna kariera powiedzonka

Do słynnej obelgi rzuconej kilku mieszkańcom warszawskiej Pragi doszło w listopadzie 2002 r. Lech Kaczyński był wtedy kandydatem PiS na prezydenta Warszawy i prowadził kampanię na lewej stronie stolicy. Po zakończeniu spotkania z mieszkańcami do samochodu Kaczyńskiego podeszło kilku jegomościów z plastikowymi reklamówkami. Dopytywali, co rząd robi dla bezrobotnych. Kaczyński tłumaczył, że jest z opozycji. Ci jednak nie dali się przekonać. Wtedy kandydat PiS zdenerwował się: - Spieprzaj dziadu - rzucił w stronę blokujących mu przejazd i trzasnął drzwiami auta.

- Lechowi puściły nerwy, ale ci panowie byli podpici. Poza tym pretensje powinni skierować do rządu a nie do nas - usprawiedliwiał szefa Adam Bielan, ówczesny rzecznik PiS.

Niemal natychmiast powiedzonko zrobiło zawrotną karierę. Pod koniec 2005 r. w kraju pojawiły pomarańczowe opaski na rękę właśnie z napisem "Spieprzaj dziadu". Cieszyły się sporym zainteresowaniem, a wpływ z ich sprzedaży miał zasilić hospicjum.

- To nie jest akcja polityczna - mówił Jasiek W., twórca gumek na rękę. - Ja po prostu jestem zdegustowany tym, co się dzieje w kraju. I czuję satysfakcję, że okazuję to w sposób cywilizowany.



Skomentuj:
Zatrzymany za "Spieprzaj, dziadu"! do prezydenta
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX