Dziennikarze: Prezydent nie panuje nad sobą

jas, Gazeta.pl, TOK FM
20.10.2008 , aktualizacja: 20.10.2008 21:03
A A A Drukuj
Monika Olejnik i Lech Kaczyński w Fot. TVN24.PL Monika Olejnik i Lech Kaczyński w "Kropce nad i"
Dziennikarze są oburzeni groźbami prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod adresem Moniki Olejnik. Prezydent powinien ustąpić ze stanowiska po tego rodzaju wybryku - mówi honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stefan Bratkowski. Prezydent nie panuje nad sobą - mówią zgodnie Ewa Milewicz z "Gazety Wyborczej" oraz Jerzy Baczyński i Jacek Żakowski z "Polityki". TVN domaga się od KRRiT "stosownych działań".
Lech Kaczyński po zakończeniu programu ''Kropka nad i''
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Lech Kaczyński po zakończeniu programu ''Kropka nad i''
Lech Kaczyński i Monika Olejnik chwilę po zakończeniu programu
Fot. TVN24/JAROSŁAW GAWŁOWSKI
Lech Kaczyński i Monika Olejnik chwilę po zakończeniu programu "Kropka nad i"
- Stokrotka, stokrotka, jest pani na mojej krótkiej liście, pożałuje pani tego, wykończę panią, nie obronią pani agenci służb specjalnych Walterowie [właściciele stacji TVN i TVN24] - powiedział Lech Kaczyński do Moniki Olejnik po "Kropce nad i" w środę 15 października.

Na forach internetowych zawrzało - internauci spekulują, że prezydent, zwracając się do Moniki Olejnik "Stokrotka" mógł mieć na myśli rzekomy pseudonim Olejnik jako TW służb bezpieczeństwa.

"Prezydent nie panuje nad emocjami"

-To jest rodzaj retoryki, która normalnym ludziom nie przechodzi przez usta, takich rzeczy się nie mówi, już pomijam to, że w sensie formalnym to są nawet groźby karalne - skomentował Baczyński. - Prezydent nie panuje nad swoim językiem, nad swoimi emocjami - powiedział. - Niestabilność emocjonalna głowy państwa, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych jest dla kraju czymś bardzo niebezpiecznym - dodał.



"Prezydent ma problemy psychiczne"

- Prezydent ma problemy psychiczne, nie panuje nad sobą, nie panuje nad tym, co mówi - skomentował dla Gazeta.pl Jacek Żakowski. - To nie chodzi o to, że obraził polską dziennikarkę. Chodzi o to, że tak wysoki urząd sprawuje osoba niepanująca nad słowami - stwierdził.



"Prezydent powinien ustąpić"

- Nie ważne, czy pani Olejnik była TW, czy nie była (a na pewno nie była). Istotne jest to, jak się prezydent zachował i to jest nie do zaakceptowania - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl Bratkowski.



"To się nie powinno zdarzyć"

- Od tego wydarzenia zaczynam się zastanawiać, co będzie, jeżeli prezydent Kaczyński następnym razem jak go zdenerwuje np. kanclerz Angela Merkel powie "wykończę cię" albo "jesteś na mojej krótkiej liście" - skomentowała w rozmowie z reporterem TOK FM Wawrzyńcem Zakrzewskim Ewa Milewicz.



- Ja się mogę tylko pośmiać, że rząd powinien przywrócić dla dziennikarzy emerytury pomostowe, bo widać było, że to jest praca wysokiego ryzyka - stwierdziła. Jednak dodała, że nie jest jej do śmiechu. - Nawet nie chcę porównywać, z czym mi się taki język kojarzy, gdzie słyszałam w filmach, kto mówi do kogo "wykończę cię" - powiedziała. - Jest coś przerażającego, że prezydent może powiedzieć coś takiego obywatelowi swojego kraju, nawet jeśli potem przeprasza - dodała Ewa Milewicz.



"Woreczek żółciowy państwa"

- Tak rozumie swoją władzę, że jest od wykańczania ludzi, których nie lubi, których nie popiera, z których poglądami się nie zgadza. To jest pojęcie władzy prymitywne, dyktatorskie - powiedział o prezydencie w rozmowie z TOK FM Piotr Najsztub z "Przekroju". Stwierdził, że niedopuszczalne są też insynuacje, jakich dopuścił się Lech Kaczyński pod adresem Olejnik. - Ja proponuję, żeby zmienić termin "głowa państwa" na "woreczek żółciowy państwa" - dodał Najsztub.



Najsztub powiedział również, że może okazać się, że nadgorliwy oficer służb specjalnych zechce w celu zyskania awansu preparować materiały przeciwko Olejnik. - I nawet nie będziemy o tym wiedzieli - ostrzegł.



Sprawa zamknięta?

Gdy sprawa gróźb prezydenta wyszła na jaw, Lech Kaczyński przeprosił Monikę Olejnik i wysłał jej kwiaty.

- Monika Olejnik uznała sprawę za zamkniętą, ale gdybym była Walterem to nie uznałabym jej za zamkniętą. W końcu Walter nie dostał kosza kwiatów, a poza tym Monika Olejnik jest jego pracownikiem. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby to mnie tak potraktowano. Trudno byłoby mi przejść nad tym do porządku, nawet gdybym dostała 21 kwiatów i bóg wie co jeszcze - skomentowała Ewa Milewicz.

Oficjalnie TVN wstrzymuje się od komentarza, by nie podgrzewać sytuacji. Stacja jednak wysłała do KRRiT pismo, i jak się nieoficjalnie dowiedziały TOK FM i Gazeta.pl, w tym piśmie TVN opisuje sytuację według relacji Moniki Olejnik i powołuje się na notatkę dziennikarki. Prosi także Krajową Radę, by ustosunkowała się do sytuacji i "podjęła stosowne działania w duchu ciążącego na niej konstytucyjnego obowiązku stania na straży wolności słowa".

Podziel się