Prezydent grozi Olejnik i nazywa ją "stokrotką" Z relacji "Gazety Wyborczej" wynika, że do słownego starcia między prezydentem a dziennikarką doszło zaraz po zakończeniu program "Kropka nad i".
Lech Kaczyński był wyraźnie zdenerwowany przebiegiem rozmowy i po jej zakończeniu wykrzykiwał: "Stokrotka, stokrotka, jest pani na mojej krótkiej liście, pożałuje pani tego, wykończę panią, nie obronią pani agenci służb specjalnych Walterowie [właściciele stacji TVN]". Świadkami tej sceny było kilkanaście osób. Podobne relacje przebiegu wydarzeń zamieściły także "Dziennik" i Polska"
"Prezydent znany jest ze swojej rycerskości" - To co zostało napisane to gruba przesada - skomentował prasowe doniesienia w radiowej Trójce Piotr Kownacki. Podczas wczorajszej rozmowie z dziennikiem "Polska" zaprzeczał, jakoby prezydent groził dziennikarce
TVN24. Dzisiaj w
radiu tłumaczył, że "doszło do rzeczywiście niezbyt przyjemnej rozmowy po tym, jak na pytanie dotyczące Lecha Wałęsy pan prezydent powiedział, że wcześniej wielokrotnie i on, i jego brat byli obrażani przez Lecha Wałęsę i zapytał, czy można ich obrażać". Kownacki tłumaczy, że "pani
Monika Olejnik dała do zrozumienia, że brata pana prezydenta obrażać można, co go (prezydenta) po prostu zdenerwowało".
- Po programie prezydent powiedział pani Olejnik, że wpisuje ją na krótką listę. To w języku prezydenta oznacza, że przestał kogoś lubić - wyjaśnił Kownacki w rozmowie z
TOK FM. Jednocześnie wyjaśnia późniejsze zachowanie Lecha Kaczyńskiego. - Prezydent, nawet jeśli nie czuje się winny, to w przypadku, gdy jakaś kobieta poczuje się urażona, potrafi przeprosić. Znany jest ze swojej rycerskości.
Prezydent przeprasza, Olejnik przeprosiny przyjmuje "Gazeta Wyborcza" napisała, że wczoraj po południu Lech Kaczyńskirzeczywiście zadzwonił do Moniki Olejnik i przeprosił. Tłumaczył, że się zdenerwował, bo jego brat jest ciągle atakowany. Olejnik przeprosiny przyjęła. A stacja TVN 24 wycofała z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pismo, aby zajęła się groźbami prezydenta wobec Olejnik.