- Jestem pewny, że Lech Kaczyński będzie także prezydentem podczas II kadencji - stwierdził Kownacki . Przyznał, że pytał prezydenta, czy ten będzie ubiegał się o reelekcję. - Potwiedził, że chce stanąć w te szranki i chce się ubiegać o reelekcję - podkreślił Kownacki.
Przyznał także, że obawia się, iż pozostały do wyborów czas może być zdominowany przez ostrą walkę o prezydenturę.
"Wniosek może zostać przez TK odrzucony" Przydencki urzędnik odniósł się też do faktu, że Donald Tusk podpisał dziś wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między nim a prezydentem
- Wydaje mi się, że ten wniosek może zostać przez Trybunał Konstytucyjny odrzucony, uznany za niezasadny - powiedział Kownacki.
Kownacki jest też przekonany, że racje w tym sporze ma prezydent i jeśli już trybunał zająłby się tą sprawa, to wygrałby właśnie Kaczyński.
"Zapłacimy LOT-owi, ale podatnicy na tym nie stracą" Minister powiedział, że również jemu towarzyszy uczucie zażenowania, że jest to spór zbędny oraz zastępczy. Według niego może i nic by się nie stało, gdyby prezydenta nie było na szczycie, ale nie może się tez zgodzić z tym, by to premier przyznawał sobie prawo bycia zwierzchnikiem prezydenta. - Gdyby prezydent nie pojechał, to wymyślono by inny spór, bo taka jest strategia premiera, by atakować prezydenta - powiedział Kownacki. Zapewnił też, że za wyczarterowany samolot zapłaci kancelaria prezydenta. - Jesteśmy solidną firmą, zapłacimy LOT-owi, ale będę chciał, aby podatnicy przez to nie ucierpieli. Zapłaci ta osoba, która podjęła taka decyzję - powiedział. Ta osobą miałby być Tomasz Arabski z kancelarii premiera, którego podania do sądu nie wyklucza Kownacki.
Czeka nas "neverending story" Jarosław Gowin nie jest zaskoczony deklaracją o chęci kandydowania Lecha Kaczyńskiego w następnych wyborach prezydenckich. - Nie ma tu nic zaskakującego. Choćby patrząc na determinację, z jaką pan prezydent zabiegał o to, żeby pojawić się na szczycie w Brukseli, można było dojść do wniosku, że (...) jest to element nieustającej kampanii przedwyborczej poprzedzającej następne wybory prezydenckie.
Wacław Martyniuk z
SLD uważa, że teraz dwa obozy - jeden prezydencki, drugi rządowy - będą ze sobą otwarcie konkurować z myślą o wyborach prezydenckich w 2010 r. - W szranki stanie jeden, który się określił - prezydent Kaczyński i drugi, o którym wszyscy wiedzą, że będzie startował - Donald Tusk - mówił Martyniuk. - Będziemy mieli tzw. neverending story - dodał.
Według Pawła Kowala (poseł PiS) zaskakujące jest jedynie to, że tego typu deklaracja pada na dwa lata przed wyborami. Jak dodał, kandydatura Lecha Kaczyńskiego jest oczywista i nikogo nie zaskoczyła.
W podobnym tonie wypowiadał się Jarosław Kalinowski (
PSL) który stwierdził, że deklaracja Piotra Kownackiego jest mało istotna. - I tak wszyscy wiedzieliśmy, że Lech Kaczyński będzie się ubiegał reelekcję - powiedział.
Artysta z kopyta - zobacz konia, który postanowił zostać malarzem 