Choć z oporami wicepremier przyznał, że za awantury prezydenta z premierem odpowiada głowa państwa. - W tym wypadku to tak wyglądało, że źródło zamieszania jednak było poza rządem, rząd skupiał się na merytorycznych sprawach - powiedział Pawlak. Jednak wytrwale unikał powiedzenia wprost, że to prezydent
ponosi odpowiedzialność za zamieszanie. - Jeżeli dałbym się wprowadzić w koleiny prostej konfrontacji, to stałbym się stroną takiego właśnie uprawiania polityki, gdzie liczy się głównie konfrontacja i spór, w każdej sytuacji i na każdy temat - tłumaczył wicepremier.
Dla lidera ludowców efektem zamieszania powinna być zmiana stylu działania polskich polityków. - Gdybyśmy tyle energii wkładali w prezentowanie wspólnego stanowiska, wymyślanie dobrych dla Polski propozycji, bylibyśmy wygranym krajem, a jak tak się nawzajem okrzykujemy i podstawiamy nogę to stajemy się pośmiewiskiem, więc naprawdę warto zmienić styl, szukać lepszej drogi - tłumaczył Pawlak.
Kompromitacja myślenia o systemie dwupartyjnym Dla lidera Polskiego Stronnictwa Ludowego przepychanki wokół składu delegacji na szczyt Rady Europejskiej to również dowód na wyższość systemu wielopartyjnego nad dwupartyjnym, o jakim marzą PO i
PiS. - To jest kompromitacja myślenia o dwupartyjnym systemie, bo pokazuje, że jeżeli są tylko dwie opcje do wybrania, to optymalną strategią jest opluskwianie, negatywne kampanie wobec przeciwnika - mówił
Waldemar Pawlak. Szef ludowców dodał, że jeżeli wyborca może wybierać wśród większej liczby ugrupowań, to " ci, którzy się tłuką i kłócą sami się eliminują".
Warto przypomnieć, że według najnowszych sondaży poparcia dla partii politycznych kierowane przez Pawlaka
Polskie Stronnictwo Ludowe może liczyć na 4-proc. poparcia.