Kancelaria Prezydenta zastanawia się kto powinien zapłacić za przelot Lecha Kaczyńskiego na unijny szczyt do Brukseli. Szef kancelarii Piotr Kownacki nie wyklucza, że 150 tysięcy złotych zapłaci z własnej kieszeni Donald Tusk. Zapowiada również, że prezydent zamierza uczestniczyć w kolejnym planowanym na 11 grudnia szczycie UE
Fot. Krzysztof Miller / AG
Lech Kaczyński poleciał do Brukseli wyczarterowanym samolotem
Kownacki, w rozmowie z TVP Info, powiedział, że kancelaria zleciła przeprowadzenie analizy w sprawie opłacenia kosztów wyczarterowanego samolotu. Szef Kancelarii Prezydenta nie ma wątpliwości, że głównym winowajcą w tej sprawie jest premier i nie wyklucza, że to szef rządu z własnej kieszeni zapłaci za przelot lotowskiego boeinga.
- Ja uważam, że tutaj odpowiedzialność, również finansową powinny ponieść osoby, które złamały prawo - mówił w TVP Info Kownacki.
- Oczywiście w sensie moralnym ludzkim (odpowiada za to - red), pan premier, bo bez jego decyzji tak by się nie stało i nie nastąpiłaby odmowa wykorzystania przez prezydenta jednego z samolotów wojskowych,. Jednak niestety często jest tak, że ktoś, kto faktycznie podejmuje decyzje, chowa się za plecami swoich podwładnych i z formalnego punktu widzenia nie da się tego udowodnić, zawsze może powiedzieć, że o niczym nie wiedział. Temu służy analiza. - tłumaczył Kownacki.
Kancelaria na razie zapłaci
Piotr Kownacki uspokaja LOT, że za podróż Lecha Kaczyńskiego firma dostanie pieniądze. Na razie za czarter zapłaci Kancelaria Prezydenta. Ale zdaniem Kownackiego za tą podróż nie powinien płacić podatnik. A i Kancelaria Prezydenta i Premiera są utrzymywane z pieniędzy podatników.
Kolejny szczyt już w grudniu. Prezydent jedzie
- Pan prezydent wybiera się na grudniowy szczyt i ma zamiar uczestniczyć w najważniejszych zebraniach międzynarodowych, w których istotne dla Polski sprawy będą decydowane. Zatem wybiera się na grudniowy szczyt i ma zamiar uczestniczyć tak jak czynił to dotychczas - zapowiedział Kownacki w TVP Info.
Pytany czy prezydent i premier Donald Tusk polecą na grudniowy szczyt razem, odparł: "zobaczymy". - Mam nadzieję, że pan premier wyciągnie w końcu jakąś naukę z tej lekcji wrześniowej i obecnej, i zmieni swoje postępowanie - mówił szef Kancelarii Prezydenta.
Rząd nie chciał się zgodzić, by prezydent reprezentował Polskę na zakończonym w czwartek szczycie UE w Brukseli. Przed unijnym spotkaniem premier informował dziennikarzy, że w składzie polskiej delegacji jest on, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i minister finansów Jacek Rostowski; mówił, że "nie potrzebuje" prezydenta, a szczyt będzie się zajmował sprawami leżącymi w gestii rządu. Kancelaria Premiera nie użyczyła prezydentowi samolotu.
Ostatecznie Lech Kaczyński udał się do Brukseli wyczarterowanym samolotem. Prezydent podkreślał, że jako głowa państwa jest uprawniony do uczestniczenia w unijnych szczytach, a premier nie może ograniczać jego uprawnień.