Prezydent i premier w Brukseli: relacja na żywo
- To jest rada europejska, która zadecyduje o przepływach finansowych w skali europy sięgających setek miliardów euro w związku z pakietem klimatycznym. Tuż przed radą odbyło się spotkanie grupy państw zainteresowanych tym, żeby ochrona klimatu była do zniesienia przez gospodarki nowych krajów Unii - mówił dziennikarzom Sikorski. - To spotkanie i stworzenie wspólne stanowiska to sukces Polski, który pokazuje, że jesteśmy w grze. A gramy o to, byt odwrócić decyzje z wiosny z 2007r., które naraziłyby naszą gospodarkę na olbrzymie straty. To pokerowa gra, w której Polska jest gotowa złożyć weto, jeśli nastąpiły próby narzucenia nam przymusu osiągnięcia porozumienia ws. pakietu klimatycznego już w przyszłym miesiącu - dodał.
Sikorski twierdzi, że na sali obrad będą musiały zapadać szybkie decyzje. Te rozmowy i to, co będzie powiedziane na sali musi być robione przez osobę upoważnioną, która dysponuje pełną wiedzą i która ponosi pełną polityczną odpowiedzialność za te decyzje.
Prezydent popsuł koronkową robotę? - Pan prezydent nam znacznie utrudnił zadanie. Stworzył rzeczywistość, w której nasi partnerzy nie mają jasności co do jednolitego stanowiska Polski. Polska nie ma dwóch polityk zagranicznych, a w tej chwili wygląda na to, że ma. Bo stanowisko pana prezydenta w szeregu kluczowych spraw jest przeciwne do stanowiska rządu. Pan prezydent ustanowił siebie jako prezydenta opozycyjnego wobec rządu i chce w imieniu rządu przemawiać i podejmować decyzje. To niedopuszczalne - mówił Sikorski.
Wg szefa MSZ sytuacja jest konstytucyjnie i protokolarnie bezprecedensowa. - Pan prezydent i premier ustalą to między sobą. Rząd ponosi odpowiedzialność i ma kompetencje, by decydować o finansach i pakiecie klimatycznym. To nie dotyczy spraw zagranicznych. Będzie dotyczyć przyszłości kopalń, konsumenta i obywatela, to sfera spraw wewnętrznych, czyli spraw rządu - dodał
Radosław Sikorski.
Nie wiemy, co zrobi prezydent Minister ubolewa, że ekipa rządowa nie wie, co powie i co zrobi prezydent w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego - Rząd uchwałą rady ministrów wezwał. prezydenta do podpisania Traktatu.
Sejm ratyfikował traktat. Zdania są przeciwne. Gdyby Polska miała się wypowiedzieć, to premier Tusk powie o stanowisku rządu, a pan prezydent? Nie wiemy, co powie. Dlatego nie życzyliśmy sobie jego obecności. Poruszanie sprawy traktatu nie jest w polskim interesie - mówił Sikorski.
Szarpać się nie będziemy o krzesła - Prezydent ma precedensję protokolarną, jesteśmy dżentelmenami, nie będziemy się szarpać. Pan prezydent patrzy na to jako na sprawę precedensji i prestiżu, a my jako kwestię funkcjonalności w zabieganiu o polskie interesy. My tu walczymy o to, by uzyskać dobre rozstrzygnięcia ws. pakietu klimatycznego, a nie po to, żeby siedzieć na jakimś krześle.
Sikorski uważa, że prezydent nie może wypowiedzieć się kompetentnie na temat poziomu rezerw bankowych, czy daty przystąpienia do strefy euro.
Specjalny raport o sporze prezydenta i premiera.