Gazeta zauważa, że już dziś kierowcy zgrzytają zębami na obecne stawki. W ciągu kilku lat czeka nas jednak seria podwyżek stawek za przejazd obecnymi odcinkami autostrad oraz tymi, które dopiero się budują.
"GP" powtarza słowa ekspertów, że finansowy kryzys dopadł Polskę w najgorszym dla kierowców momencie, gdy po latach marazmu program budowy autostrad wreszcie stał się realny. Firmy mają coraz większy problem z pozyskiwaniem drożejących kredytów na finansowanie inwestycji. Jeśli koszty budowy wzrosną - zapłacą kierowcy.
"GP" podkreśla, że na razie minister infrastruktury Cezary Grabarczyk upiera się, że stawka za przejechanie kilometra autostrady budowanej w systemie koncesyjnym w najbliższych latach nie będzie wyższa niż 20 gr oraz 10 gr za kilometr autostrady budowanej przez państwo. Analitycy obawiają się jednak, że takie stawki mogą okazać się nie do utrzymania.
Jeżeli sprawdzi się czarny scenariusz, to opłata za przejechanie kilometra autostrady budowanej w systemie koncesyjnym wyniesie nawet 40 gr, a w przypadku autostrad ułożonych przez państwo 20 gr. Oznacza to, że po wybudowaniu całości trasy A2 i A1 kierowca samochodu osobowego zapłaci za te trasy odpowiednio 198,2 zł oraz 169 zł. Podróż A4 spod granicy z Niemcami do granicy z Białorusią może kosztować 146 zł.