Wyczarterowany Boeing z prezydentem Lechem Kaczyńskim odleciał do Brukseli. Zamieszanie wokół rządowych samolotów i szczytu UE nie ustępuje. Radio Zet ogłaszało dziś, że rządowy Tupolew wróci po prezydenta z Brukseli. Informacja była jednak plotką. Z kolei Kancelaria Prezydenta podała, że zwróciła się dzisiaj o rządowe Jaki-40. Prośba ta spotkała się z odmową premiera. Trwają też spekulacje, czy prezydent ma akredytację na szczyt.
Fot. AG
Na szczyt prezydent i premier wybierają się osobno. Mają odmienne zdania na temat polityki rządu. Sprór pommiedzy Lecham Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem się zoastrza
Wczoraj Kancelaria Prezydenta otrzymała pismo od szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego informujące, że Lech Kaczyński nie będzie mógł skorzystać z samolotu rządowego, bo ten pozostaje do dyspozycji premiera i delegacji rządowej przebywającej już w Brukseli. W związku z tym Kancelaria Prezydenta kosztem 250 tys. zł wyczarterowała samolot od LOT-u. Na jego pokładzie znajdzie się 58 osób, w tym 30 dziennikarzy. Poza Lechem Kaczyńskim z Kancelarii Prezydenta do Brukseli polecą: Michał Kamiński, Mariusz Handzlik i Piotr Kownacki. Maszyna ma wrócić do Warszawy jutro - podaje "Gazeta Wyborcza".
Dzisiaj Radio Zet ogłosiło, że premier wyśle jednak samolot rządowy. - Nie potwierdzamy. Dowiedzieliśmy się o tym z telewizji. Prezydent leci czarterem, nie odwołujemy go - mówił Kownacki. Później okazało się, że wiadomość była plotką, zawinili informatorzy Radia Zet, którzy "widzieli pilotów rządowego TU-154 z walizkami".
Informację Radia ZET zdementowała też nieoficjalnie Kancelaria Premiera. - To nieprawda. Samolot rządowy zostaje w Brukseli - dowiedziała się PAP ze źródeł rządowych. Nie udało nam się oficjalnie potwierdzić tej informacji.
Dzisiaj okazało się też, że sekretariat Rady UE nie ma informacji o udziale prezydenta Lecha Kaczyńskiego w szczycie. - Mamy tylko informację, że w szczycie unijnym z Polski weźmie udział premier, minister spraw zagranicznych i minister finansów - mówią pracownicy dodając, że nic się nie zmieniło w tej sprawie w ostatnich dniach.
Prezydencki minister zaprzeczył w rozmowie TOK FM tym doniesieniom. Kownacki przekonywał, że jest czwarta akredytacja dla prezydenta. - Akredytacja została przyznana wczoraj wieczorem przez prezydencję francuską odpowiedzialną za organizację szczytu. To jest spotkanie szefów państwa i rządów, w związku z tym szefowie państw i rządów mają na nie wstęp. Nie mogą nie dostać możliwości wstępu - mówił.
Kownacki stwierdził też, że dziś rano Kancelaria zwracała się o udostępnienie samolotów Jak-40. - Pół godziny temu otrzymaliśmy odmowne pismo z Kancelarii Premiera. Było w nim napisane, że ponieważ delegacja rządowa jest już w Brukseli, to prezydent nie potrzebuje samolotu i nie zostanie on udostępniony - dodał szef Kancelarii Prezydenta.
Okładki dzienników o sporze na linii premier-prezydent: