Fot. Wojciech Olkuśnik / AGRadosław Sikorski, Lech Kaczyński i Donald Tusk na styczniowej konferencji delegacji polskiej podczas szczytu Unii Europejskiej
Premier jednak wyśle po prezydenta rządowy samolot - twierdzi Radio Zet. - O powrocie samolotu dowiedzieliśmy się z telewizji. Nie odwołujemy czarteru - skomentował Piotr Kownacki, szef Kancelarii Prezydenta. Wcześniej rząd utrzymywał, że nie wyśle samolotu po prezydenta, bo Lecha Kaczyńskiego nie ma w oficjalnym składzie delegacji
Kancelaria Premiera odmawiała prezydentowi samolotu do Brukseli. Tłumaczyła to koniecznością zapewnienia maszyny premierowi. Minister Tomasz Arabski mówił też, że traktuje podróż Lecha Kaczyńskiego na szczyt Rady Europejskiej jako prywatną i nie może użyczyć mu samolotu. - Tu się już tylko można śmiać - komentował w TVP1 Lech Kaczyński.
Rano radio TOK FM, że poinformowało, że prezydent do Brukseli wyleci w południe samolotem czarterowym. Chwilę potem Radio Zet poinformowało, że jednak samolot rządowy został po Lecha Kaczyńskiego wysłany. Jak jest faktycznie? Nie wiadomo. W każdym razie Kancelaria Prezydenta nie zrezygnowała z czarteru.
"Myślę, że premier jest w nie najlepszej formie"
Powołując się na konstytucję prezydent upiera się, że powinien być na obradach Rady Europejskiej. - Próbowałem przekonać pana premiera, że jego interpretacja konstytucji jest niewłaściwa - mówił w TVP1 komentując wczorajsze spotkanie z Donaldem Tuskiem. Według nieoficjalnych informacji Polskiego Radia, wczorajsze spotkanie prezydenta z premierem przebiegło w bardzo złej atmosferze i było w dużej mierze wypełnione pogardliwymi wypowiedziami Lecha Kaczyńskiego nt. Lecha Wałęsy i jego kandydatury do unijnej rady mędrców.
Raz jeszcze prezydent podkreślił swoją dobrą wolę: że przecież nie zakazuje premierowi udziału w obradach Rady. Nie odniósł się do opinii prawników i dotychczasowej praktyki, zgodnie z która na obradach Rady Europejskiej reprezentuje nas rząd. - Myślę, że premier jest w tej chwili w nie najlepszej formie - komentował Lech Kaczyński.
Radio TOK FM potwierdziło tymczasem u prezydencji francuskiej, że skład naszej delegacji do Brukseli nie został zmieniony: jest trzyosobowy (Donald Tusk, Radosław Sikorski i Jacek Rostowski). Premier już poleciał do Brukseli jedynym dostępnym samolotem, który miał wrócić po prezydenta. Ale nie wróci.
Minister Arabski powiedział TOK FM, że skoro prezydenta nie ma w oficjalnej delegacji, traktuje jego podróż do Brukseli jako prywatną. - Z tego powodu nie jestem w stanie użyczyć Kancelarii Prezydenta samolotu - wyjaśnił. Dodał, że KPRM nie ingeruje w podróże prezydenta - ani prywatne, ani służbowe.
Arabski podkreślił też, że przedmiotem sporu rząd-prezydent nie jest samolot, lecz sprawy kompetencyjne (kto powinien być na szczycie Rady Europejskiej) oraz agenda. Jutrzejszy szczyt Rady Europejskiej dotyczyć będzie kryzysu ekonomicznego - stąd Polskę reprezentować ma, oprócz premiera i szefa MSZ, minister finansów.
- O 19.34 do Kancelarii Prezydenta wpłynęło pismo podpisane przez pana Tomasza Arabskiego - mówił w TVN24 minister Michał Kamiński. Arabski tłumaczy odmowę koniecznością zapewnienia samolotu na obrady premierowi. Jak informuje "Rzeczpospolita", Kancelaria Prezydenta wyczarterowała już samolot.
Kamiński: Zrobimy wszystko, by prezydent poleciał
- Kieszonkowym zamachem stanu kieszonkowych polityków PO - nazwał prezydencki minister Michał Kamiński fakt, że rząd nie udzielił prezydentowi rządowego samolotu do Brukseli.
- Zrobimy wszystko, by żaden pan - ani pan Donald Tusk, ani pan Tomasz Arabski - nie zablokował prezydentowi możliwości udziału w szczycie - zapowiedział Kamiński. - To szokujące - ocenia Kamiński.
- Ktoś ten spór zaczął: ktoś zaczął rozpychać konstytucję, albo rozpychać się w ramach konstytucji - skomentował marszałek Sejmu Bronisław Komorowski podkreślając, że czuje się całą sprawą zażenowany. - Trzeba złapać byka za rogi i rozstrzygnąć sprawę kompetencji - dodał.
Marszałek Komorowski może mieć jeszcze okazję, by czuć się bardziej zażenowanym. Skoro prezydent nadal ma zamiar być na szczycie do Brukseli, pozostaje problem, jak tam doleci. "Rzeczpospolita", powołując się na Piotra Kownackiego, informuje, że Kancelaria Prezydenta wyczarterowała już samolot. Jeśli nie, pozostają dwie możliwości: lot rejsowy albo zabranie się z kimś innym. Prezydent w weekend zapowiadał, że ma "przyjaciół", których może poprosić o pomoc. Czy np. prezydent Litwy Valdas Adamkus zgodziłby się zabrać naszego prezydenta? Jak dowiedziało się nieoficjalnie TOK FM, Adamkus nie chce, by jego nazwisko kojarzone było z tym konfliktem.