Plany na szczyt, czyli o krzesłach i identyfikatorach
Sam prezydent
Lech Kaczyński nie ma wątpliwości, że weźmie udział w szczycie. Zapytany o to podczas konferencji prasowej w Międzyzdrojach najpierw roześmiał się, a potem odpowiedział dziennikarzowi: - Myślę, że Prezydencja francuska znajdzie miejsce dla prezydenta.
Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj kategorycznie, że ostateczny skład polskiej delegacji na posiedzenie Rady Europejskiej to premier, minister spraw zagranicznych i minister finansów. Zagadką jest więc, jak się tam dostanie prezydent.
- Jest oczywiste, że nikt nie pozwoli, żeby prezydent odbił się od drzwi - mówi portalowi Gazeta.pl Jacek Pawlicki z "Gazety Wyborczej".
TVN24 informował, że prezydent wystąpi do Francuzów, którzy prezydują w tym półroczu UE, aby za pośrednictwem polskiej ambasady przyznali mu specjalne zezwolenie umożliwiające wejście na szczyt. Tymczasem polska ambasada w Brukseli zaprzecza twierdząc, że to nie leży w jej gestii i odsyła do Przedstawicielstwa RP przy UE. Przedstawicielstwo nie chce jednak zajmować stanowiska w sporze i odsyła do Prezydencji. A prezydencja mówi jasno: nie wydamy czwartego identyfikatora, nawet jeśli prezydent Polski zwróci się do nas z taką prośbą.
Kiedy prezydent Kaczyński dowiedział się w Międzyzdrojach od dziennikarza
TOK FM, że Prezydencja wyda tylko trzy identyfikatory, odparł: - Skoro są tylko trzy, to będą dla mnie, premiera i jednego z dwóch ministrów.
Na razie nie wiadomo, co w obecnej sytuacji zamierza Kancelaria Premiera.
Co jeszcze prezydent mówił w Międzyzdrojach? Przeczytaj