Premier i prezydent lecą na szczyt do Brukseli razem. Ale osobno
- Nie wiem, jak będzie wyglądała wizyta polskiej delegacji w Brukseli. Nie zazdroszczę ani premierowi, ani prezydentowi. Natomiast wiem, że pan premier nie może się dać pozbawić swoich konstytucyjnych uprawnień, bo mam wrażenie, że tutaj ośrodek prezydencki próbuje - jak się mówiło w latach dziewięćdziesiątych - sfalandyzować prawo - mówił Gowin. Dodał, że prezydent wyjeżdżając na szczyt bez zgody rządu nie łamie prawa, ale łamie dobre obyczaje i naciąga konstytucję. - Jest na pewno łamanie dobrych obyczajów i łamanie - co tutaj dużo mówić - polskiej racji stanu, która wymaga tego, żeby politycy budowali autorytet państwa a nie je ośmieszali - mówił Gowin.
W 2010 wybierzemy prezydenta, parlament i samorządy? Dodał, że jest przekonany, iż Platforma i premier Donald Tusk powinni wyjść z tego "klinczu" z "nową, śmiałą inicjatywą polityczną".
- Ja bym rozważał taką zmianę ordynacji wyborczej, żeby jednego dnia w roku 2010 przeprowadzić wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe. Innymi słowy, pozwolić Polakom zdecydować, czy chcą, żeby Polską rządziła Platforma czy jakaś inna partia - powiedział Gowin.
Potrzebna nowa konstytucja Jego zdaniem zmiany wymaga także konstytucja. "Sprawdziliśmy wszystkie plusy i minusy obecnego ustroju politycznego, obecnej konstytucji. Trzeba przygotować nową ustawę zasadniczą" - zaznaczył.
Według Gowina obecna ustawa zasadnicza się nie sprawdza. "Trzeba doprecyzować kompetencje prezydenta i premiera. Trzeba zdecydować czy chcemy, żeby Polską rządził prezydent, czy szef rządu" - podkreślił.
"Powinien powstać silny, jednoznaczny ośrodek władzy" - dodał. Stwierdził, że jest mu wszystko jedno, czy wprowadzimy w Polsce system prezydencki czy kanclerski.