Martti Ahtisaari - były prezydent Finlandii i negocjator z ramienia ONZ i UE - otrzymał tegoroczną Pokojową Nagrodę Nobla, za działania na rzecz pokoju na całym świecie.
Ahtisaari w 1989 roku był odpowiedzialny z ramienia ONZ za organizacje wolnych wyborów na Namibii. W 1999 roku był negocjatorem z ramienia UE w konflikcie kosowskim. W 2007 roku pracował nad planem pokojowym dla Kosowa.
CZYTAJ WIĘCEJ>> "Stawiałem na Chińczyków" - Tego pana znam osobiście, spotkałem go w paru miejscach. Widziałem jego zdolności argumentacyjne i wytrwałość negocjacyjną. Rzeczywiście ma takie cechy - powiedział
Lech Wałęsa. Jego zdaniem, przyznanie Nobla fińskiemu dyplomacie świadczy o tym, że Komitet Noblowski "zachęca w XXI wieku do negocjacji".
Wałęsa przyznał jednak, że jest zaskoczony tym wyborem. - Ja stawiałem na przykład na Chińczyków i pana Stanisława Szuszkiewicza (b. przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi - PAP) - dodał.
"To pójście na łatwiznę" - Pokojowa Nagroda Nobla z roku na rok ma coraz mniejsze znaczenie - uważa Bartosz Węglarczyk, szef działu zagranicznego "Gazety Wyborczej".
Jego zdaniem tegoroczna decyzja Komitetu Noblowskiego, jest kolejnym pójściem na kompromis. - Nagrody Nobla w tym roku nie dostał ani chiński dysydent, bo przecież od dłuższego czasu chiński rząd groził Komitetowi Noblowskiemu, mówiąc, że byłaby to brutalna ingerencja w wewnętrzne sprawy Chin. Nie dostała go również szefowa rosyjskiego Memoriału, jednej z ostatnich rosyjskich instytucji społeczeństwa obywatelskiego - mówi.
"Był niemal pewniakiem" Jednak zdaniem dziennikarza Konstantego Geberta, decyzja o przyznaniu Nobla Ahtisaariemu nie jest zaskoczeniem.
- Dysydenci są dużo bardziej wyrazistymi postaciami. Przywykliśmy - słusznie z resztą - uważać, że walka pokojowa pojedynczych jednostek zmienia świat, sprzyja pokojowi, ale rzeczywistość jest taka, że dysydenci zazwyczaj ponoszą klęski - mówi dziennikarz w rozmowie z radiem
TOK FM.
- Ahtisaari przełamał w kilku miejscach zablokowane sytuacje negocjacyjne, w których wydawało się, że nic dobrego nie da się zrobić. Począwszy od Namibii pod koniec lat 80., a kończąc 3 lata temu w Indonezji - uważa Gebert.
Jak podkreśla, Ahtisaari podczas negocjacji wykorzystuje własne doświadczenia życiowe. - Często powtarza: "Jestem uchodźcą, wiem jak to jest, jak się zależy całkowicie od innych" - mówi Gebert w rozmowie z TOK FM. - Wprowadza więc w negocjacje element osobistego zaangażowania, a także praktycznego realizmu - dodaje.
Jako wielką zasługę Ahtisaariego, Gebert wymienia jego działania w Namibii, gdy był wysokim przedstawicielem ONZ. Dzięki jego mediacjom, Namibia przeszła drogę do demokracji "w sposób dużo łagodniejszy" niż inne państwa Afryki.