Sikorski: wiewiórki donosiły, że prezydent uważał mnie za ruskiego agenta

dżek, PAP
09.10.2008 , aktualizacja: 09.10.2008 22:02
A A A Drukuj
Szef MSZ Radosław Sikorski oświadczył w czwartek, że nie zatrudnił w ministerstwie "nikogo po moskiewskich szkołach". Powiedział też, że "wiewiórki w Pałacu Prezydenckim" donosiły mu, że prezydent jego uważał za "ruskiego agenta".
Radosław Sikorski
Fot. LAWRENCE JACKSON ASSOCIATED PRESS
Radosław Sikorski
To odpowiedź Sikorskiego na słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który na początku października w wywiadzie dla Polsat News zaapelował do szefa MSZ, by odsunął absolwentów Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) od spraw polityki wschodniej. - Panie ministrze, Radku, zrezygnuj z ludzi z MGIMO jako tych, którzy wyznaczają politykę wschodnią, bo to droga donikąd - powiedział wówczas Lech Kaczyński.

- Mam mieszane uczucia w sprawie tej wypowiedzi. Wiewiórki w Pałacu Prezydenckim donosiły mi, że pan prezydent uważał mnie za ruskiego agenta, więc teraz jak uważa moich podwładnych za nielojalnych wobec Rzeczypospolitej, to z takiego osobistego punktu widzenia powinienem być zadowolony - powiedział Sikorski w czwartek wieczorem w programie "Kropka nad i" w TVN24.

Zaznaczył, że jest to dla niego sytuacja niekomfortowa, bo jego podwładni zostali "zaatakowani przez głowę państwa", a nie mogą odpowiedzieć.

- Nikogo po moskiewskich szkołach do pracy nie przyjąłem. Ta krytyka jest krytyką też mojej poprzedniczki (Anny Fotygi - PAP). To są ludzie, którzy pracowali także w jej czasach, na dyrektorskich stanowiskach, zajmując się polityką wschodnią - powiedział Sikorski.

Podziel się