Przemysław Gosiewski złoży dziś rezygnację z funkcji szefa sejmowego klubu Prawa i Sprawiedliwości - informował dzisiejszy "Dziennik". - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Nie chcę tej sprawy komentować - powiedział "Dziennikowi" Gosiewski. Były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie odbiera telefonu.
Rzecznik klubu
PiS nie potwierdza tej informacji: - Nic mi nie wiadomo na ten temat - powiedział reporterowi
TOK FM Mariusz Kamiński. Według niego, Przemysław Gosiewski pozostaje na stanowisku szefa klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. - Nic nie wskazuje na to, by rezygnacja miała być złożona - mówił TOK FM Kamiński.
Jolanta Szczypińska powiedziała z kolei w rozmowie z TOK FM, że zapowiedź rezygnacji Gosiewskiego to plotka.
Przemęczony czy się naraził "Dziennikowi" powody decyzji Gosiewskiego tłumaczy anonimowy członek władz klubu Prawa i Sprawiedliwości: - Przemek jest przemęczony. Żona naciska go, by więcej bywał w domu, a on pracuje w Sejmie nawet po 18 godzin. - Tej informacji "Dziennika" Kamiński nie chciał komentować.
Posłowie PiS powiedzieli jednak reporterowi TOK FM, że nie chodzi o przemęczenie a o narażenie się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Chodzi o słynny występ w Radiu Maryja, podczas którego poseł Gosiewski był wyraźnie niedysponowany i mówił bełkotliwie. Szef klubu PiS naraził się też procesem z byłą żoną o alimenty. Okazało się, że poseł płaci na dziecko zaledwie 700 złotych. A wcześniej strofował Ludwika Dorna, który chce obniżenia alimentów płaconych byłej żonie. - Polityk powinien przestrzegać wartości nie tylko podczas wystąpień z mównicy sejmowej, ale także we własnym życiu osobistym - komentował Gosiewski postawę Dorna.