Jak wolontariusze Demokratów zwozili bezdomnych do lokali wyborczych

tan, Gazeta.pl
08.10.2008 , aktualizacja: 08.10.2008 21:19
A A A Drukuj
Setki bezdomnych zostało odebranych z schronisk, bezpłatnych kuchni i lecznic zajmujących się uzależnieniami i zawiezionych do punktów wyborczych w ostatnim dniu oddawania głosów w stanie Ohio - donosi "New York Post", a za nim wiele amerykańskich gazet i telewizji. Kto się tym zajął? Jedna z organizacji popierających w wyborach Partię Demokratyczną, "Vote Today" sekcja w Ohio.
Napis
Napis "Głosuj" na wyborczym znaczku
- Nigdy wcześniej nie głosowałem - cytuje jednego z bezdomnych, 59-letniego Williama Woodsa, gazeta "New York Post". - Gdyby mnie nie podwieziono, nigdy bym tego nie zrobił - mówi dalej. Prawicowe media w Stanach Zjednoczonych, które rozpisują się o tym przypadku sugerują, że głos oddany przez tego człowieka jest nieważny. "NYP" cytuje bowiem Woodsa, gdy ten przyznaje: w wyroku za wykroczenie odebrano mi prawa wyborcze.

Nie jest jasne, czy ta sugestia nie jest jednak manipulacją - Woods mógł bowiem swoje prawa wyborcze już odzyskać, a o wyroku powiedzieć, żeby wytłumaczyć dlaczego nie głosował w przeszłości.

Oddanie tych głosów mogło się odbyć, bo Ohio ma bardzo dziwne prawo wyborcze, które pozwala zarejestrować się i zagłosować na miejscu bez konieczności udowodnienia meldunku.

Według Partii Republikańskiej, która zdążyła odnieść się do tych doniesień, taka możliwość może otworzyć okno dla wielkiego oszustwa wyborczego, ponieważ komisje wyborcze nie miałyby możliwości sprawdzić sytuacji prawnej oddających głosy przed ich faktycznym zliczeniem.

O sprawie rozpisują się media prawicowe (jak np. telewizja Fox czy wspomniany "NYP" należące do konserwatysty Ruperta Murdocha), próżno jednak szukać jej chociażby śladu w głównych gazetach kraju.

Podziel się