- Przeniesienie śledztwa motywowane jest hipotetycznym przesłuchaniem jednego z gdańskich prokuratorów
IPN - powiedział portalowi Gazeta.pl szef pionu śledczego białostockiego oddziału Instytutu. Prokurator Zbigniew Kulikowski nie chciał powiedzieć, o którego prokuratora chodzi, ani w jakiej sprawie ma on zostać przesłuchany.
W śledztwie chodzi o dokumenty świadczące o rzekomej współpracy Wałęsy z
SB, by skompromitować go przed komitetem pokojowej Nagrody Nobla w 1982 roku. W 1983 roku ówczesny lider "Solidarności" został jej laureatem.
Prokurator Zbigniew Kulikowski powiedział, że gotowy jest plan śledztwa. W pierwszym rzędzie będą to przesłuchania świadków. IPN nie ujawnia, czy będą wśród nich funkcjonariusze SB.
Instytut oczekuje też na zlecone w ramach pomocy prawnej wykonanie pewnych czynności w Norwegii i zasłaniając się dobrem śledztwa nie ujawnia, czego konkretnie pomoc dotyczy. Wiadomo jedynie, że te czynności były zlecone jeszcze przez gdański oddział IPN.
Jak powiedział prokurator Kulikowski, oddział IPN w Białymstoku został wyznaczony do prowadzenia śledztwa dlatego, że ma placówkę zamiejscową w Olsztynie, a to - z racji odległości do Gdańska - powinno usprawnić wykonywanie czynności śledczych.
Czwarty rok śledzwa Śledztwo wszczął w maju 2005 roku gdański oddział IPN po zawiadomieniu złożonym przez b. prezydenta. Formalnie dotyczy ono zbrodni komunistycznej.
Przestępstwo miałaby polegać na przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy SB poprzez "podrobienie w celu użycia za autentyczne w nieustalonym miejscu" dokumentów dotyczących rzekomej współpracy Wałęsy z organami resortu spraw wewnętrznych PRL.
Dokumenty tak przygotowane zostały przekazane komitetowi pokojowej Nagrody Nobla w Oslo.
W śledztwie prowadzonym w Gdańsku prokuratorzy badali m.in. akta operacji SB o kryptonimie "Ambasador" i "Sąd", sprawami obiektowymi o kryptonimie "Tęcza" i innymi materiałami wytworzonymi przez różne jednostki MSW czy przez SB, a dotyczącymi Lecha Wałęsy.