Plan przeszedł stosunkiem głosów 263 do 171. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta.
"Jednocząc się w tej ustawie zadziałaliśmy odważnie, aby zapobiec przekształceniu się kryzysu na Wall Street w kryzys w całym kraju. Pokazaliśmy światu, że Stany Zjednoczone ustabilizują swój rynek finansowy i utrzymają czołową rolę w światowej gospodarce" - powiedział prezydent. Obiecał też szybkie podpisanie ustawy.
"Zatrzymaliśmy krwotok" - powiedział republikański kongresmen John Larson z Connecticut mając na myśli spadki na rynkach finansowych.
Giełda w Nowym Jorku jeszcze przed głosowaniem w Izbie znacznie zwyżkowała w oczekiwaniu, że uchwali ona plan, ale potem wskaźnik Dow Jones i inne indeksy spadły, wracając niemal do poziomu z poprzedniego dnia.
Zdaniem komentatorów, dzięki decyzji Izby Reprezentantów do najgorszego nie powinno teraz dojść, ale przeważa opinia, że recesja - będąca normalnym zjawiskiem w cyklu kapitalistycznej gospodarki - jest już raczej nieunikniona. W piątek Ministerstwo Pracy poinformowało, że we wrześniu pracodawcy zlikwidowali kolejnych 159 tys. miejsc pracy.
Biały Dom jeszcze przed głosowaniem podkreślał, że plan nie ma na celu "pobudzenia gospodarki", a tylko "zapobieżenie kryzysowi gospodarki".
Po głosowaniu na konferencji prasowej demokratyczni przywódcy Izby gratulowali sobie uchwalenia planu. Kongresmeni z Partii Republikańskiej byli jednak nieobecni.
"To nie najlepsza ustawa. Nie ma powodu do świętowania" - powiedział przywódca republikańskiej mniejszości w Izbie John Boehner.
Radość z przyjęcia planu wyraziła też Komisja Europejska.
"Witamy z zadowoleniem wynik głosowania i mamy nadzieję, że pomoże to w odbudowie zaufania na rynkach finansowych" - powiedziała rzeczniczka prasowa Komisji Amelia Torres.
Wielki kompromisPlan po raz pierwszy głosowany był we wtorek 30 września. Wtedy amerykańska Izba Reprezentantów stosunkiem głosów odrzuciła go. Decyzja wywołała szok. Spadek Dow Jones był największy w historii. Dlaczego plan nie zyskał akceptacji? W pierwotnej wersji liczył on tylko trzy strony maszynopisu i sprowadzał się do wykupienia długów banków na koszt podatnika. Plan w tej postaci wywołał falę krytyki, głównie dlatego, że opinia publiczna odczytała go jako "ratowanie Wall Street", czyli chciwych i nieodpowiedzialnych bankierów, zamiast pomocy zwykłym ludziom, tracącym domy wskutek niemożności spłaty kredytów hipotecznych. Administracja uzupełniła plan o zapisy o ubezpieczeniu dłużników i przyszłym nadzorze nad bankami; nie zadowoliło to jednak większości izby Reprezentantów.
Plan ratowania amerykańskich banków odrzuconyZaraz po tamtym głosowaniu Kongres zapowiadał dalsze prace nad ustawą. W środę Senat USA stosunkiem głosów 74 do 25 przegłosował zmodyfikowany plan. Dodano do niej przede wszystkim powiększenie ze 100 tysięcy do 250 tys. dolarów puli ubezpieczenia depozytów bankowych z kasy federalnej, limit na płace i odprawy szefów wielkich banków - co ma zapobiec "złotym spadochronom" dla chciwych i nieodpowiedzialnych bankierów - oraz przedłużenie obowiązywania rozmaitych ulg podatkowych, łącznej wartości 110 miliardów dolarów, dla przedsiębiorstw, co powinno stymulować wzrost gospodarczy. Plan zaakceptowany przez Senat liczył już 45 stron.
Większość analityków i mediów wieszczyła, że ponowne odrzucenie planu doprowadzi do krachu, którego rozmiary trudno przewidzieć.
Czytaj również:
"Washington Post" o odrzuceniu planu ratowania sektora finansówPojawiały się jednak również głosy, że plan nie uratuje sytuacji.
Czytaj również:
Były sekretarz skarbu USA o planie: Czy nie wydaje się wam, że jest to obłęd?Kryzys finansowy ujawnił się we wrześniu, kiedy rząd USA przejął kontrolę nad Fannie Mae i Freddie Mac - dwoma zagrożonymi bankructwem amerykańskimi instytucjami finansowymi, gwarantującymi kredyty hipoteczne. Krótko potem upadł także w USA bank inwestycyjny Lehman Brothers. To pociągnęło za sobą falę upadłości mniejszych instytucji finansowych na całym świecie.