Jak Mularczyk lustrował sędziów TK - jednak będzie śledztwo

awe, PAP
03.10.2008 , aktualizacja: 03.10.2008 19:27
A A A Drukuj
Arkadiusz Mularczyk mógł popełnić przestępstwo zapoznając się w IPN z aktami sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Warszawski sąd nakazał prokuraturze wszczęcie śledztwa w tej sprawie. Idzie o wydarzenia z maja 2007, gdy poseł Mularczyk przed TK oskarżył dwóch sędziów Trybunału o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa powołując się na dane z IPN.
Poseł Arkadiusz Mularczyk
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Poseł Arkadiusz Mularczyk
Przypomnijmy, poseł Mularczyk, by obronić w 2007 r. sztandarową dla PiS ustawę lustracyjną w Trybunale Konstytucyjnym, posunął się do tego, że zarzucił dwóm sędziom TK współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Oznajmił przed TK, że widział w IPN informacje świadczące o tym, że dwaj sędziowie Trybunału współpracowali z tajnymi służbami PRL-u. I zażądał przerwy w rozprawie (co spowodowałoby, że wszyscy zobowiązani nową ustawą lustracyjną musieliby złożyć oświadczenia lustracyjne do IPN, zanim Trybunał - co powszechnie przewidywano - wyłączy część z nich spod działania lustracji).

Jednak prezes TK Jerzy Stępień wyłączył tych sędziów w oparciu o informacje Mularczyka i rozprawa potoczyła się dalej.

Jak się okazało, to co jest w IPN na temat sędziów, nie miało większego znaczenia. - Czy wiedział pan, że sędzia Grzybowski został zarejestrowany już po wyborach 19 czerwca 1989 r.? Czy wiedział pan, że sędzia Jamróz odmówił współpracy z SB z powodów moralnych i został wyrejestrowany jako nieprzydatny? Dlaczego pan zataił przed nami te informacje? - pytał Mularczyka wzburzony prezes Stępień. - Nie oceniałem tych dokumentów, powiem szczerze, nie pamiętam, co tam było - odpowiadał zmieszany Mularczyk.

Sędzia Stępień: Nie znalazłem w IPN podpisów Mularczyka

W swym zawiadomieniu z czerwca 2007 r. Stępień pisał, że nie znalazł w IPN podpisów Mularczyka na aktach sędziów TK Mariana Grzybowskiego oraz Adama Jamroza, które poseł przeglądał w maju 2007 r. przed posiedzeniem TK w sprawie lustracji - a podpis powinien był złożyć, skoro miał dostęp do ich teczek. "Są dwie możliwości: albo wobec posła Mularczyka IPN zastosował inną procedurę dostępu do teczek niż przewidziana przez prawo, albo poseł ten wprowadził w błąd Trybunał" - mówił Stępień.

IPN oświadczył na to, że udostępnienie Mularczykowi akt odbyło się zgodnie z prawem i zostało potwierdzone jego podpisem. Rzecznik prasowy Instytutu Andrzej Arseniuk informował wtedy, że Mularczyk potwierdził fakt zapoznania się z kopiami dokumentów, a jego podpis jest w karcie kontrolnej przy oryginale mikrofilmu nt. Jamroza. Według IPN, Stępień zapoznał się z jedną z kilku kopii dokumentów nt. Grzybowskiego, inną niż była udostępniona Mularczykowi.

Prokuratura odmawia śledztwa, ale sąd nakazuje

W sierpniu 2008 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie uznała, że Mularczyk nie popełnił przestępstwa, bo dokumenty udostępniono mu w IPN w sposób zgodny z prawem. Dlatego odmówiono wszczęcia śledztwa, którego chciał Stępień. Postępowanie sprawdzające toczyło się pod kątem ewentualnego przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego (grozi za to do 3 lat więzienia).

Jednak prezes TK złożył zażalenie na decyzję prokuratury o odmowie śledztwa, a Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli zażalenie uwzględnił.

Szczegóły decyzji sądu nie są znane.

Zachowanie Mularczyka przed TK badają też od 16 miesięcy rzecznicy dyscyplinarni Rady Adwokackiej (poseł PiS jest także adwokatem). Ciągle nie ma wyników tego postępowania, choć w maju 2008 rzecznik dyscyplinarny Naczelnej Rady Adwokackiej zapowiadał jego rychłe zakończenie.



Z kolei sam Mularczyk zapowiada pozwy wobec b. prezesów TK - Stępnia i Andrzeja Zolla. Potrzebnego do skierowania pozwu adresu sędziego Stępnia poseł zaczął szukać kilka dni temu za pośrednictwem m.in. internautów, zapewniając swym działaniom medialny rozgłos. Zollowi Mularczyk zarzuca, że pomówił go stwierdzeniem, iż wprowadził w błąd Trybunał i dążył do zablokowania jego prac.

Podziel się